Uniwersytet Rzeszowski
Centrum Dokumentacji Współczesnej Sztuki Sakralnej
pl. Ofiar Getta 4-5/35, 35-002 Rzeszów
tel. +48 17 872 20 98

Monika MazurekUniwersytet Pedagogiczny, Kraków


Abstrakt:

W kulturze angielskiej wieku XVIII i XIX reputacja architektury gotyckiej była niejednoznaczna. Jako wywodząca się z czasów przedreformacyjnych, była swoiście „podejrzana”. Ten negatywny modus recepcji został utrwalony przez powieść gotycką, w której gotyckie budynki kojarzone były z prześladowaniami i tyranią charakterystycznymi – jak sądzono – dla krajów katolickich. Z drugiej strony, gotyk jako rzekomo angielski styl „rodzimy” (w przeciwieństwie do „importowanego” klasycyzmu) uchodził za symbol niepodległego angielskiego ducha. Dychotomia ta okazała się szczególnie interesująca w XIX wieku, epoce rozkwitu neogotyku. Podczas gdy coraz więcej kościołów anglikańskich budowano i restaurowano w stylu wypromowanym przez A.W. Pugina i Johna Ruskina, odbiorcy angielscy, w szczególności ci związani z frakcją „niskiego kościoła”, mieli często mieszane uczucia w stosunku do gotyku, kojarzonego z wrogim katolicyzmem. W artykule omówione zostały literackie reminiscencje ówczesnej debaty o architekturze kościołów anglikańskich; analizie poddano wybrane fragmenty powieści autorów wiktoriańskich –  zarówno znanych (Brontë, Trollope, Borrow), jak i trzeciorzędnych.

———————-

W powieściach wiktoriańskich, zarówno u uznanych (Borrow, Brontë, Trollope), jak i trzeciorzędnych autorów, natrafić można na opisy gotyckich i neogotyckich kościołów[1]. Ekfrazy te są szczególnie interesujące, jeżeli odczytamy je na tle dyskusji o budownictwie sakralnym przetaczającej się przez Anglię w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX wieku, wywołanej przez legalizację praktykowania katolicyzmu w roku 1829, działalność ruchu oksfordzkiego i podejmowane pod jego wpływem renowacje kościołów anglikańskich w duchu gotyckim. Zmiany te powodowały, że – w oczach wielu – angielski Kościół narodowy nieodwracalnie tracił swój protestancki charakter i wyrzekał się dziedzictwa reformacji. Czy anglikańska architektura kościelna może zawierać elementy gotyckie, skoro budzi skojarzenia z wrogim katolicyzmem? – to pytanie wyznaczało główną oś sporu.

Nie sposób omawiać angielskiego neogotyku i towarzyszących mu kontrowersji bez przywołania nazwiska Augustusa Welby Pugina, które stało się wówczas – jak pokazuje poniższy cytat – swoistym hasłem wywoławczym, kojarzącym się z nową architekturą kościelną:

Opactwo nam się z powrotem należy.

To jedna sprawa, modły w bazylikach,

A inna, pełnić nasze powinności

W gmachach projektu poczciwca Pugina!

Zdobionych hojnie rozetami z kredy,

Tutaj inicjał, tam cacko stiukowe,

Oddycha się w nich jakby w wapienniku.

Te długie ceremonie naszego Kościoła

Kosztują nas trochę – och, lecz popłacają,

Rozumie pan – hojnie popłacają![2]

Tymi słowami, w których pobrzmiewa graniczący z cynizmem pragmatyzm, rozpoczyna swój monolog w wierszu Roberta Browninga Bishop’s Blougram Apology [Apologia biskupa Blougrama] tytułowy biskup Blougram, fikcyjny katolicki hierarcha. W roku 1855, kiedy wiersz został opublikowany, Augustus Pugin spoczywał już w grobie, jednak, jak świadczy powyższy cytat, jego działalność nieodwołalnie zmieniła krajobraz Anglii, zarówno architektoniczny, jak i mentalny. Chociaż wielu wyrażało wątpliwości podobne do tych wypowiedzianych przez Browningowskiego biskupa, sukces Pugina, gdy chodzi o rozpropagowanie neogotyku jako najbardziej odpowiedniego stylu architektury kościelnej, był niewątpliwy.

[member]

Jest dobrze udokumentowane, że dla Pugina gotyk i katolicyzm były niemal synonimami[3]; autor humorystycznego wierszyka z I połowy XIX stulecia twierdził nawet, iż „pan Pugin” poucza Kościół katolicki, że ortodoksja leży w cegłach i zaprawie[4]. Znane są też miażdżące opinie autora The True Principles na temat sztuki nowszej niż średniowieczna. Po wizycie w kościele Il Gesù pisał chociażby: „spojrzałem w górę, mając nadzieję zobaczyć coś, co pobudzi moją pobożność, ale zobaczyłem tylko rozkraczone nogi. Sądząc, że za chwilę mnie kopną, wybiegłem”[5] [podkreślenie oryginału]. Stawianie neogotyckich kościołów było dla niego działalnością niemal misyjną i wierzył, że – tak jak w jego przypadku – obcowanie z architekturą gotycką może być inspiracją do nawrócenia na katolicyzm. Pugin trafił w swój czas: wyznanie zmienił w roku 1834, wkrótce po tym, jak ustawa o emancypacji katolików z roku 1829 zniosła większość ograniczeń ich swobód obywatelskich. Ustawa ta stanowiła zresztą dość formalny akt prawny, bowiem przepisy dyskryminujące katolików były już wówczas w zasadzie martwe (jak chociażby ustawa z roku 1791 zezwalająca, po raz pierwszy od czasów reformacji, na budowę katolickich kościołów, z zastrzeżeniem jednak, że będą one pozbawione wież i dzwonów – ten ostatni warunek zresztą powszechnie ignorowano). Szybko rosnąca liczba katolików w Anglii (przede wszystkim dzięki imigracji z Irlandii) oraz szczęście do bogatych patronów sprawiły, że projekty Pugina cieszyły się dużą popularnością.

Pugin bynajmniej nie wypromował „mody na średniowiecze” – zaczęła się ona na długo wcześniej, przede wszystkim w literaturze. W osiemnastowiecznej powieści gotyckiej nieodzowne były gotyckie zamki, opactwa i klasztory ewokujące niesamowity nastrój wieków średnich. Według Hollanda i Sherman, stanowiły one, obok wątku miłosnego, podstawowy wyznacznik gatunku – wymienieni badacze ukuli tu nawet zgrabne określenie: „kobieta plus miejsce zamieszkania” [woman-plus-habitation][6]. Architektura średniowieczna była częstym sztafażem w poezji romantycznej i w tej funkcji pojawiała się również w utworach najpoczytniejszego pisarza brytyjskiego I połowy XIX wieku – Waltera Scotta. John Henry Newman właśnie w popularności utworów Scotta, opisujących czy to osiemnastowiecznych jakobitów, czy średniowiecznych rycerzy owianych mgiełką heroizmu i nostalgii, upatrywał przyczyn zmiany nastawienia brytyjskiej opinii publicznej, nazywając pisarza w liście do jednego ze swoich przyjaciół wręcz „narzędziem w ręku Opatrzności służącym odrodzeniu katolicyzmu”[7].

Jednocześnie od momentu ponownego „odkrycia” gotyku w XVIII wieku widoczne są próby nadania mu roli stylu narodowego. Przede wszystkim starano się wykazać lokalną genezę budownictwa ostrołukowego, gdy zaś dowodów brakowało, argumentacja zmierzała ku stwierdzeniu (scenariusz skądinąd znany z innych krajów europejskich), że to właśnie lokalny gotyk jest najbardziej gotycką, najczystszą inkarnacją tego stylu, przewyższającą odmiany obce[8]. Z tego powodu – poza wywoływaniem określonych emocji i romantycznych skojarzeń – neogotyk służył w osiemnastowiecznej Anglii również do tworzenia architektury programowej, wyrażającej poglądy polityczne właściciela. Zbudowany w rzekomo narodowym stylu zameczek zawierał komunikat o umiłowaniu Anglii i przywiązaniu do jej historii, przy czym, co ciekawe, neogotyk był tak samo nośny dla konserwatywnych Torysów, jak i liberalnych Whigów[9]. Wicehrabia Cobham, przywódca opozycji whigowskiej, postawił w swoim ogrodzie w roku 1741 neogotycką Świątynię Wolności. Widniało na niej wieloznaczne motto: „I thank God that I am not a Roman”. Napis ten można było odczytywać jako swoiste „podziękowanie” budynku za to, że został wybudowany w „rodzimym”, angielskim stylu, nie zaś w formach rzymskiego klasycyzmu; nie jest jednak wykluczone, że chodziło o pochwałę anglosaskiej wolności, przeciwstawionej uciskowi imperium rzymskiego, lub też o dumę właściciela z faktu, że nie jest rzymskim katolikiem, przedstawicielem religii łączonej z opresyjnym absolutyzmem i Stuartami próbującymi odzyskać władzę[10].

Działalność Pugina wpisuje się w tę tradycję traktowania gotyku jako stylu narodowego, nadając mu jednocześnie wymiar konfesyjny. Gotyk dla Pugina to już nie tylko dreszczyk tajemnicy, ale jedyny właściwy styl narodu, dla którego – jak sądził – jedyną właściwą religią jest katolicyzm: „nasi przodkowie byli angielskimi katolikami, nie rzymskimi”[11]. Poglądy Pugina i akcentowanie swoistości lokalnego katolicyzmu nie były odosobnione – wśród angielskich katolików rozpowszechnione było bowiem przekonanie, że do czasów reformacji lokalny kościół funkcjonował, z racji geograficznego oddalenia od Rzymu, jako quasi-niezależna instytucja, a w późniejszym okresie, kiedy katolicy angielscy działali w warunkach częściowej lub całkowitej konspiracji, izolacja ta tylko się pogłębiła.

Rzecz jasna miłości Pugina do gotyku nie podzielało wielu z tych, dla których jedyną właściwą dla Anglii religią był protestantyzm. Nie bez powodu przywołane zostało wyżej nazwisko Newmana, który przed swoją głośną konwersją na katolicyzm był główną postacią ruchu oksfordzkiego. The Oxford Movement (zwany również ruchem traktariańskim) reprezentował frakcję anglokatolicką w Kościele anglikańskim, zwaną „Wysokim Kościołem” [High Church] w odróżnieniu od protestanckiej frakcji „Niskiego Kościoła” [Low Church], zwanej również ewangelikalną. Anglikanie ewangelikalni odnosili się do ruchu oksfordzkiego z najwyższą podejrzliwością, widząc w nim katolicką dywersję w łonie Kościoła anglikańskiego; nacisk, jaki oksfordczycy kładli na rolę i zewnętrzną oprawę liturgii, był postrzegany przez „Niski Kościół” jako wprowadzanie tylnymi drzwiami praktyk papistowskich i niszczenie osiągnięć reformacji. Podobną podejrzliwość wywoływało Cambridge Camden Society, działające w latach 1839–1868. Jego celem było propagowanie restauracji i budowy kościołów w duchu neogotyckim. Cambridge Camden Society zwykło uważać się za odnogę ruchu oksfordzkiego, zainspirowaną bezpośrednio przez jego ideały. A chociaż organizacja ta odcinała się od katolicyzmu (jej oficjalny periodyk „The Ecclesiologist” krytykował Pugina), nie uchroniło jej to przed posądzeniem o kryptokatolicyzm. Jeden z najsurowszych krytyków anglokatolicyzmu, ewangelikalny duchowny Francis Close, stwierdzał w swojej publikacji Church Architecture, Scripturally Considered [Architektura kościelna w świetle Pisma]:

Wszystkie najwspanialsze przykłady architektury gotyckiej, które teraz służą za wzór do naśladowania przez naszych współczesnych artystów, są pomnikami najbardziej poniżającej ignorancji i najbardziej osławionego oszustwa. Ostry łuk – i ornamenty na dachu – i mroczna krypta – i ołtarze kamienne – i podwyższone prezbiteria, kredensje, kolorowe okna, retabula, tryptyki, relikwiarze itd., itp. są emblematami ponurego, fałszywego, bałwochwalczego i prześladowczego kultu, od którego szczęśliwie wyzwoliła nas błogosławiona Reformacja!

A jednak to do nich – i tylko do nich – współcześni studenci Architektury Kościelnej chcieliby nas przywieść z powrotem. Nie ma takich pozostałości wieków średnich, czyli ciemnych, które obecnie nie spotykają się z pochwałą – i czynione są wysiłki, aby wprowadzić je nawet do naszych kościołów parafialnych[12].

Znaczące, że Close poświęcił walce z Cambridge Camden Society również swoje kazanie z 5 listopada 1844 roku pod wymownym tytułem The Restoration of Churches is the Restoration of Popery [Restauracja kościołów to restauracja papizmu]. 5 listopada obchodzono rocznicę spisku prochowego Guya Fawkesa z roku 1605 (czyli udaremnionej próby wysadzenia gmachu parlamentu przez grupę katolickich sabotażystów). Data ta miała znaczenie tym większe, że właśnie 5 listopada 1688 roku Wilhelm Orański wylądował w Anglii, aby odebrać koronę swojemu katolickiemu teściowi Jakubowi II i przejąć władzę w trakcie tzw. „chwalebnej rewolucji”. W liturgii kościoła anglikańskiego był to dzień upamiętniany specjalnymi kazaniami wymierzonymi przeciwko papistom, a rocznicy towarzyszyły fajerwerki oraz palenie kukieł Fawkesa i papieża. Close, wygłaszając tego dnia kazanie atakujące bezpośrednio Cambridge Camden Society i „The Ecclesiologist”, wysyłał swoim wiernym jasny sygnał: Kościół anglikański musi po raz kolejny w swych dziejach dać odpór papistowskiemu zagrożeniu, tym razem ze strony fałszywych anglikanów, wprowadzających katolickie praktyki pod pozorem renowacji architektury kościelnej. Atak Close’a był skuteczny: biskupi anglikańscy wycofali swoje oficjalne poparcie dla Cambridge Camden Society, a w roku 1845 zaproponowano nawet jego rozwiązanie; stowarzyszenie przetrwało jednak burzę, zmieniając jedynie nazwę na „The Ecclesiological Society[13]. Nieprzychylne neogotykowi reakcje protestantów pojawiały się również w Stanach Zjednoczonych. Jeden z czytelników „The United States Democratic Review” krytykował nowe kościoły protestanckie budowane w stylu ostrołukowym, który – jak pisał – „nieodzownie przenosi nasze myśli do czasów rzymskiej ciemnoty i władzy papieskiej”[14].

Skojarzenie średniowiecza z katolicyzmem, a katolicyzmu ze średniowieczem istniało w kulturze anglosaskiej na długo przed Puginem i jak widać z powyższych reakcji, nie zawsze miało ono charakter pozytywny. W niejednej gotyckiej powieści średniowieczna architektura była narzędziem opresji, jakich doświadczała bohaterka zagubiona w długich korytarzach czy więziona w mrocznych lochach. Można nawet znaleźć utwory literackie poświęcone krytyce zgubnego wpływu neogotyku na młodzież anglikańską: w Kate and Rosalind (wydanej anonimowo w roku 1853, autorką była prawdopodobnie Elizabeth Jane Whately) nakreślony został satyryczny portret pana Sackville, nowego proboszcza w prowincjonalnej parafii, znajdującego się pod wyraźnym wpływem ruchu oksfordzkiego. Pan Sackville rozpoczyna swoje urzędowanie od planów zastąpienia kwadratowych okien kościelnych łukami i użala się, że są one pozbawione witraży[15]; rzecz jasna w dalszym ciągu powieści okazuje się on agentem katolickim, pod którego wpływem jedna z bohaterek o mały włos nie wstępuje do klasztoru. Krytycznie ukazuje wpływ ruchu oksfordzkiego na anglikanizm także powieść Quicksands on Foreign Shores [Lotne piaski na cudzoziemskich brzegach]. Główna pozytywna bohaterka, Agata, jest zagorzałą protestantką, przedstawicielką skrzydła „Low Church”, podczas gdy jej przyrodni brat i jego antypatyczna żona reprezentują poglądy „High Church”, czyli anglokatolickie. Obie te frakcje oddalały się w wieku XIX coraz bardziej od siebie, a różnice między nimi uwidaczniały się w poglądach na sztukę religijną – nie dziwi więc, że szwagierka Agaty, czarny charakter powieści, stwierdza:

cóż może być bardziej niepodobnego do siebie niż ulubiony kościół Agaty, z tymi okropnymi pobielanymi ścianami, gdzie przemawia jej kochany stary pan Hardy z Biblią w dłoni, i piękna kapliczka pana Priestly z jej wspaniałą muzyką (prawie dorównującą katedrze rzymskokatolickiej) oraz doskonałością jej rytuałów i ceremonii! Obcy człowiek nawet by nie przypuszczał, że oba te budynki i obaj duchowni należą do tego samego Kościoła![16]

Do mody na neogotyk krytycznie odnosił się również wiktoriański pisarz George Borrow, który w swojej powieści Lavengro (1851) włożył w usta katolickiego księdza pełną ironii uwagę:

Najskuteczniejszym w naszej opinii narzędziem w przywiedzeniu do nas dysydentów jest ich mania na punkcie wytworności [gentility], w której ostatnio dorównali, a w śmieszności nawet przewyższyli anglikańską klasę średnią. Prostotę i umiar swoich przodków albo mają zamiar porzucić, albo już porzucili. Przyjrzyj się pan większości ich kaplic – to już nie skromne budynki z cegły na cichych i ukrytych uliczkach, lecz wariackie konstrukcje w stylu zwanym przez prostaczków gotyckim, z wapienia portlandzkiego, zbudowane na ogół w najbardziej widocznym miejscu, jakie tylko można było znaleźć[17].

Krytykę kontynuował w Romany Rye (1857):

Anglicy oszaleli na punkcie wytworności – rzecze – cóż, tym lepiej dla nas; ich religia przez długi czas była skromna i prosta, a zatem nie wytworna; porzucą ją dla naszej, która jest doskonałym uosobieniem wszystkiego, co podziwiają, z templariuszami, szpitalnikami, opatami w mitrach, opactwami gotyckimi, długimi nawami, złotymi kadzielnicami, kadzidłem itd.; nie ma w niej Chrystusa wcale lub prawie wcale, to prawda, lecz gdy na drugiej szali położymy wytworność, cóż stanie się z chrześcijaństwem? Oczywiście, pofrunie do góry! Ho ho![18]

Podobnie jak Newman, Borrow postrzega Waltera Scotta jako nieświadomego sprawcę wzrostu popularności katolicyzmu w Anglii, lecz w odróżnieniu od Newmana wcale go to nie cieszy:

I ciągnąc temat głupiej elegancji, [ksiądz] rozwodzi się długo i z pogardą na temat gatunku literatury, dzięki której interesy jego kościoła w Anglii wiele zyskały – wszyscy prawdziwi księża z głębi serca pogardzają wszystkim, dzięki czemu zyskuje ich Kościół – ta literatura składa się z pseudo-jakobityzmu, księcio-Karolo-zamorzanizmu, albo głupstw o księciu Karolu za morzem[19].

Jest to oczywista aluzja do powieści Scotta, zwłaszcza tych z cyklu Waverley, osadzonych w kontekście nieudanych powstań szkockich jakobitów mających na celu ponowne osadzenie na tronie katolickich potomków Stuartów.

Kusząca jest też próba odczytania poprzez pryzmat architektury innej powieści – Villette (1853) Charlotte Brontë: większa część akcji rozgrywa się na pensji dla dziewcząt w fikcyjnym mieście Villette wzorowanym na Brukseli. Pensja mieści się w budynkach dawnego klasztoru. W sposób oczywisty Brontë nawiązuje w tym utworze do powieści gotyckiej, a narratorkę Lucy Snowe ukazuje niemal jako zakładniczkę poklasztornych murów, prześladowaną przez ducha rzekomo żywcem pogrzebanej zakonnicy. Jednak przed tymi „gotyckimi” próbami Lucy otrzymuje dawkę pokrzepienia: w drodze do Belgii bohaterka zatrzymuje się w Londynie. Wspomnijmy, że Lucy jest młodą, niezamożną kobietą, przerażoną perspektywą samotnej podróży, nieśmiałą do tego stopnia, że nawet kontakt z kelnerami i służbą hotelową sprawia jej trudność. Gdy płacząc w poduszkę usiłuje zasnąć, do jej uszu dociera bicie dzwonu. Dopiero wówczas zdaje sobie sprawę, że jej hotel znajduje się w bezpośredniej bliskości katedry św. Pawła. Rankiem następnego dnia z okna pokoju dostrzega jej kopułę:

Ujrzałam… potężny, kopulasty masyw, ciemno niebieszczący się i niewyraźny – KATEDRĘ. W momencie ujrzenia jej poruszyło się coś we mnie: moja istota duchowa wstrząsnęła, na wpół rozwijając spętane zawsze swoje skrzydła; i równocześnie olśniło mnie nagłe poczucie, jakobym ja, która nigdy dotychczas nie żyłam naprawdę, miała wreszcie zakosztować życia. Tego ranka dusza moja rozrastała się i pęczniała tak szybko jak bania, która wyrosła nad Jonaszem[20].

Oczywiście wielu autorów oddzielało swoją fascynację gotykiem od nieskrywanej, a często nawet ostentacyjnej niechęci do katolicyzmu. W tym kontekście wymienić należy przede wszystkim Johna Ruskina. W The Stones of Venice (1851–1853) w sposób niezbyt zawoalowany wyraża on swoją opinię o konwersji Pugina, motywowanej jakoby głównie fascynacją estetycznym wymiarem katolicyzmu; z pogardą pisze o konwertytach, których w nową religię „wdmuchnęło zawodzenie piszczałki organowej; do nowej wiary przyfastrygowały ich złote nitki z księżowskich sukienek”[21]. W dalszych akapitach Ruskin już otwarcie krytykuje Pugina jako architekta, stwierdzając na koniec protekcjonalnie:

nie oczekujcie od niego katedr, ale nikt w chwili obecnej nie potrafi zaprojektować lepszego zwieńczenia. […] Tylko nie pozwólcie, aby jego dobre projekty zwieńczeń były używane jako dowody teologiczne, ani nie wnioskujcie na ich podstawie o niezgodności protestantyzmu ze sztuką[22].

Można jednak przypuszczać, że w ataku Ruskina na Pugina nie brakowało elementu tego, co Harold Bloom nazwał „lękiem przed wpływem”; Kristine Garrigan zauważyła uderzające podobieństwo Pugina i Ruskina zarówno w kwestii poglądów, jak i charakterów: obaj gardzili sztuką renesansu i baroku, obaj byli entuzjastyczni wobec gotyku i pewni słuszności swoich racji[23]. To jednak Ruskina często oskarżano o ściąganie pomysłów od starszego kolegi[24], a chęć odróżnienia się od Pugina motywowała być może jego zapalczywość. Co więcej, plotki o rzekomo planowanym przejściu Ruskina na katolicyzm krążyły nawet po publikacji The Stones of Venice; w roku 1854 John Everett Millais pisał w liście do teściowej Ruskina: „Uważam za bardzo prawdopodobne, iż J.R. wstąpi do kościoła rzymskiego, kiedy jego rodzice umrą”[25]. Dodajmy jednak, że Millais nie był obiektywnym obserwatorem, bowiem to właśnie dla niego córka adresatki przechodziła w tym czasie przez krępujący dla wszystkich stron proces unieważnienia jej małżeństwa z Ruskinem; zresztą, jak wiadomo, nie spełniły się również przewidywania dotyczące konwersji Ruskina. Najwyraźniej jednak Millais uważał tę plotkę na tyle prawdopodobną i dyskredytującą, by posłużyć się nią w osobistej rozgrywce (w dalszej części listu Millais aluzyjnie podawał w wątpliwość zdrowie umysłowe Ruskina). W oczach wielu nieprzychylnych obserwatorów fascynacja Ruskina gotykiem musiała więc w sposób nieunikniony doprowadzić do katolicyzmu.

Moda na gotyk i przekonanie o jego wartościach duchowych była jednak wszechogarniająca i ulegali jej nawet najbardziej zażarci antykatolicy. W roku 1841 w Oksfordzie stanął Pomnik Męczenników [The Martyrs’ Memorial] ku czci Thomasa Cranmera, Hugh Latimera i Nicholasa Ridleya, spalonych tamże za czasów Marii I Tudor, zwanej – ze względu na brutalne prześladowania protestantów –„Krwawą”. Miejsce i czas wzniesienia pomnika nie były przypadkowe: Oksford był bowiem centrum kontrowersyjnego ruchu traktariańskiego. Pomnik Męczenników miał więc stanowić wyraźny sygnał przypominający zwolennikom Newmana o ignorowanych przez nich protestanckich korzeniach kościoła anglikańskiego[26]. Wyłoniony w wyniku konkursu projekt Gilberta Scotta nawiązuje jednak formą wyraźnie do gotyku angielskiego, precyzyjnie rzecz biorąc do tzw. „krzyży Eleonory” stawianych w XIII w. przez króla Edwarda I w miejscach, gdzie przystawał orszak żałobny z trumną jego ukochanej żony. „Narodowość” architektury (rodzimy angielski gotyk) przeważyła tu więc nad skojarzeniami z opresyjną religią.

Również w popularnej literaturze XIX wieku daje się zauważyć, jak estetyczny zachwyt nad gotykiem zostaje oddzielony od konotacji konfesyjnych. Doprowadzało to niekiedy do dość kuriozalnych efektów, chociażby w Beatrice (1852) Catherine Sinclair. Głównym celem powieści było ostrzeżenie przed knowaniami jezuitów, dla zdobycia majątku podstępem przenikających do kręgów szkockiej arystokracji i zwodniczo zachęcających młodzież do wstępowania do zakonów. Wszystko, co kojarzy się z katolickimi formami pobożności, ukazane zostało z najwyższą podejrzliwością; tytułowa, pozytywna bohaterka (porte-parole autorki) twierdzi nawet, że od pozłacanego krzyża na okładce Biblii tylko krok do drewnianego bałwana w szafie[27]. Jednak gdy przychodzi do opisu gotyckiej kaplicy, i to użytkowanej przez arystokratyczną katolicką rodzinę, zastrzeżenia wobec katolicyzmu zostają odsunięte na dalszy plan:

Piękna kaplica była obwieszona długimi soplami, które błyszczały jak nagie miecze zwieszające się z dachu i okalające przedsionek, w którego cieniu ledwo je było widać… Kiedy Lady Edith stała tak podziwiając ten piękny krajobraz, jasno opromieniony srebrną lampą nocy, nagle we wnętrzu budynku zalśniło jakby magiczne światło, piękne gotyckie łuki zostały jasno rozświetlone od środka, a odbicia okien witrażowych rozciągnęły się jak wielobarwne tęcze na śniegu pod nimi[28].

Równie efektownie kaplica prezentuje się za dnia:

Każde okno błyszczało teraz w złotych promieniach południowego słońca, a długi rząd masywnych cedrów, które prowadziły do przedsionka, rzucał wspaniały i samotny cień, „przyćmione religijne światło” na piękny budynek[29].

Gotyk, również ten kościelny, zostaje wreszcie zaakceptowany jako angielski styl narodowy, najwłaściwszy dla kościołów anglikańskich. Wart zacytowania w tym kontekście jest opis świątyni w powieści Anthony’ego Trollope’a The Warden [Zarządca] z 1855 roku:

… z okna [rozciągała się] perspektywa na rząd drzew, wzdłuż którego biegła szeroka zielona ścieżka wiodąca z plebanii do kościoła, a na jej końcu widać było piękną, starą, płową wieżę z wszystkimi pstrokatymi pinaklami i gzymsami. Niewiele kościołów parafialnych w Anglii jest w lepszym stanie i bardziej wartych zachowania niż ten w Plumstead Episcopi; a jednak jego styl jest pełen wad: korpus kościoła jest niski – tak niski, że prawie płaski dach kryty ołowiem można by dojrzeć z cmentarza, gdyby nie otaczający go rzeźbiony gzyms. Kościół jest w kształcie krzyża, chociaż transepty są nieregularne, jeden większy od drugiego, a wieża jest o wiele za wysoka w stosunku do kościoła. Ale barwa budynku jest doskonała; jest to ta głęboka żółtawa szarość, którą można spotkać tylko na południu i zachodzie Anglii i która jest tak charakterystyczną cechą większości naszych starych domostw z epoki Tudorów. Detale są równie piękne; nie można sobie wyobrazić bogatszych zdobień na laskowaniach w oknach i na gęstych maswerkach rzemieślników gotyckich; i chociaż człowiek spoglądający na taką budowlę zdaje sobie sprawę, iż dawni kapłani, którzy ją budowali, zbudowali ją wbrew regułom, trudno sobie życzyć, aby zbudowali ją inną niż taką, jaka jest[30].

Opis ten nabiera szczególnego znaczenia, kiedy czyta się go w kontekście tej i innych powieści Trollope’a, których akcja toczy się w fikcyjnym biskupstwie Barchester (The Warden jest pierwszą powieścią tego cyklu). Wszystkie one zostały napisane w tonie łagodnej satyry na rozgrywki zarówno w samym Kościele anglikańskim, jak i mające miejsce na styku religii z polityką. Wiele podobieństw zachodzi pomiędzy niedoskonałą świątynią w Plumstead Episcopi a urzędującym w niej archidiakonem, doktorem Grantly: chociaż jest to „człowiek moralny, wierzący w zasady, których naucza i przekonany, że postępuje zgodnie z nimi, […] nie możemy powiedzieć, aby oddawał suknię temu, kto zabrał mu płaszcz, ani by był gotowy przebaczyć swojemu bratu aż siedem razy”[31]. Jednak pomimo swoich przywar i śmiesznostek, jak wydaje się sugerować Trollope, doktor Grantly jest niezbywalną częścią angielskiego krajobrazu, tak samo zresztą jak swojski, gotycki kościół, piękny, choć niepozbawiony wad, które mogliby potępić puryści gotyccy spod znaku Cambridge Camden Society.

Podczas gdy w kręgach protestanckich gotyk przestał być więc kojarzony z opresyjnym katolicyzmem, niejako w reakcji na to przewartościowanie architektura katolicka w Wielkiej Brytanii stopniowo dryfowała ku innym stylom. Można by sądzić, iż w oczach Newmana i angielskich katolików twórczość architektoniczna Pugina powinna była zyskać poparcie jako praktyczna realizacja romantycznej wizji średniowiecza. Tu jednak nastąpiło paradoksalne rozdzielenie dróg: podczas gdy w kościele anglikańskim, zwłaszcza w jego „wysokim” odłamie neogotyk zyskiwał sobie coraz większą popularność, wiktoriańscy katolicy preferowali architekturę „ultramontańską”, czerpiącą wzorce z włoskiego renesansu i baroku[32]. Symptomatyczna jest tutaj droga, jaką przeszedł Newman. James Patrick zauważa, że chociaż duchowny ten w anglikańskim okresie swojego życia wielokrotnie wyrażał uwielbienie dla gotyku, czego wyrazem była wybudowana pod jego nadzorem kaplica w Littlemore, i chociaż znał i cenił Pugina, gotyk nie był nigdy dla niego, w odróżnieniu od sławnego architekta, jednym z artykułów wiary katolickiej. Rozejście się dróg Newmana i autora The True Principles było nieuchronne, nie tylko ze względu na różnice poglądów na architekturę, ale i na różnice charakterów. Sprzeczka z 1848 roku pomiędzy Puginem i współbratem Newmana, Frederickiem Faberem, na temat celowości umieszczania ściany tęczowej w kaplicy oratorianów przypieczętowała rozbrat. Kłótnia eskalowała, wciągając w swój wir również Newmana. Przeniosła się też na łamy brytyjskiej prasy katolickiej, o mało co nie wymuszając reakcji papieża Piusa IX (sekretarz papieski Monsignor Palma, do którego pisał w tej sprawie Newman, zginął w zamachu, zanim zdążył zapoznać się z jego listem), i trwała praktycznie aż do śmierci Pugina w roku 1852[33].

Zmiany w odbiorze gotyku przez anglikanów znalazły swoje odbicie również w literaturze. Charakterystyczne, że wiktoriańskie powieści sensacyjne 2 połowy XIX wieku (można tu wymienić chociażby East Lynne Ellen Wood z roku 1861, Kobietę w bieli [1859] i Kamień księżycowy [1868] Wilkie Collinsa, czy ostatnią, niedokończoną powieść Dickensa Tajemnica Edwina Drooda [1870]), chociaż czerpiące z tradycji klasycznej powieści gotyckiej, rozgrywały się nie w klasztorach czy zamczyskach Włoch i Hiszpanii, ale we współczesnych czytelnikom miastach angielskich. Pokolenia wychowane na Carlyle’u i Ruskinie nie widziały już symbolu zła w mrocznych kryptach i kolorowych oknach; jeżeli renowacje w duchu gotyckim spotykały się z krytyką, to dotyczyła ona nie kwestii religijnych, lecz estetycznych, jak u Thomasa Hardy’ego (skądinąd wykwalifikowanego i przez pewien czas praktykującego architekta), który w przedmowie do swojej powieści A Pair of Blue Eyes [Para błękitnych oczu] z 1873 roku pisał z żalem:

Poniższe rozdziały zostały napisane w czasie, kiedy szaleństwo masowego odnawiania kościołów dopiero co dotarło do najodleglejszych zakątków zachodniej Anglii, gdzie dzikie i tragiczne wybrzeże od dawna łączyło się w doskonałej harmonii z surową gotycką sztuką budynków kościelnych rozrzuconych wzdłuż niego, a wszelkie nowinki architektoniczne były tam dysonansem. Restauracja szarych zewłoków średniowiecza, którego duch ulotnił się, wydawała się tak samo absurdalna, jak próba renowacji sąsiadujących skał[34].

[/member]


[1] Zagadnienie to, pomimo licznych studiów dotyczących wiktoriańskiego mediewalizmu w literaturze, nie zostało dotąd omówione. Przeważają prace poświęcone inspiracjom czerpanym ze sztuki średniowiecza, jak również fascynacji pewnym modelem życia i tęsknocie za idyllicznym, preindustrialnym społeczeństwem. Ważniejsze tytuły to: A. Chandler, A Dream of Order: The Medieval Ideal in Nineteenth-Century English Literature, Lincoln 1970; K.L. Morris, The Image of the Middle Ages in Romantic and Victorian Literature, Londyn–Sydney 1984; A. D. Culler, The Victorian Mirror of History, New Haven 1985; R. Chapman, The Sense of the Past in Victorian Literature, Londyn–Sydney 1986. Warto wymienić jeszcze książkę M. Brighta Cities Built to Music (Columbus 1984), poświęconą w całości teoriom estetycznym neogotyku.

[2] R. Browning, Bishop Blougram’s Apology, w: Men and Women and Other Poems, Londyn 1993, s. 86. Wszystkie cytaty z języka angielskiego w tłumaczeniu własnym, o ile nie zaznaczono inaczej.

[3] Por.: R. Hill, God’s Architect, London 2007, s. 371–372; C. Powell, Augustus Welby Pugin, Designer of the British Houses of Parliament, London 2006, s. 98–99; D. Moore, The Catholic Context, w: A.W.N. Pugin: Master of Gothic Revival, red. P. Atterbury, New Haven 1995, s. 44–61.

[4] B. Ferrey, Recollections of A.N. Welby Pugin and His Father, Augustus Pugin, with Notices of Their Works, London 1861, s. 115.

[5] Cyt. za: P. Allitt, Catholic Converts: British and American Intellectuals Turn to Rome, Ithaca 1997, s. 48.

[6] N.N. Holland, L.F. Sherman, Gothic Possibilities, „New Literary History” 8, 1977, s. 279.

[7] J.H. Newman, The Letters and Diaries of John Henry Newman, vol. IX: Littlemore and the Parting of Friends May 1842 – October 1843, Oxford 2006, s. 87.

[8] Por.: S. Bradley, Englishness of Gothic: Theories and Interpretation from William Gilpin to J.H. Parker, „Architectural History”45, 2002, s. 325–346.

[9] C. Brooks, The Gothic Revival, London 1999, s. 68.

[10] Ibidem, s. 55.

[11] Cyt. za: R. O’Donnell, The Pugins and the Catholic Midlands, Leominster 2002, s. 10.

[12] F. Close, Church Architecture, Scripturally Considered, From the Earliest Ages to the Present Times, London 1844, s. 79–80.

[13] K. Clark, The Gothic Revival: An Essay in the History of Taste, Harmondsworth 1964, s. 151.

[14] Cyt. za: R. Smith Gothic Arches, Latin Crosses. Anti-Catholicism and American Church Designs in the Nineteenth Century, Chapel Hill 2006, s. 84–85.

[15] [E.J. Whately?], Kate and Rosalind, London 1853, s. 33.

[16] [E.J. Whately?], Quicksands on Foreign Shores, London 1854, s. 223.

[17] G. Borrow, Lavengro, London 1851, s. 321.

[18] G. Borrow, The Romany Rye, London 1872, s. 207.

[19] Ibidem, s. 207.

[20] C. Brontë, Villette, tłum. Róża Centnerszwerowa, t. 1, Warszawa 1994, s. 90.

[21] J. Ruskin, The Stones of Venice, vol. 1: The Foundations, London 1851, s. 371.

[22] Ibidem, s. 373.

[23] K. Garrigan, Ruskin on Architecture, Madison 1973, s. 19–20, cyt. za: Allitt 1997, jak przyp. 5, str. 50–51.

[24] Allitt 1997, jak przyp. 5, s. 50.

[25] Cyt. za: P. O’Malley, Catholicism, Sexual Deviance, and Victorian Gothic Culture, Cambridge 2006, s. 70.

[26] N.C. Smith, George Gilbert Scott and the Martyrs’ Memorial, „Journal of the Warburg and Courtauld Institutes” 42, 1979, s. 195–206.

[27] C. Sinclair, Beatrice, or, The Unknown Relatives, London 1855, s. 376.

[28] Ibidem, s. 272.

[29] Ibidem, s. 348.

[30] A. Trollope, The Warden, Oxford 1980, s. 160–161.

[31] Ibidem, s. 21.

[32] M. Zgórniak, Wokół renesansu w architekturze XIX wieku. Podstawy teoretyczne i realizacje, Kraków 1987 (=Ze­szyty Nau­ko­­we UJ. Prace z Historii Sztuki, z. 18), s. 88.

[33] J. Patrick, Newman, Pugin, and Gothic, „Victorian Studies” 24, 1981, s. 185–204.

[34] T. Hardy, A Pair of Blue Eyes, Oxford 2005, s. 3.

Skip to content