Uniwersytet Rzeszowski
Centrum Dokumentacji Współczesnej Sztuki Sakralnej
pl. Ofiar Getta 4-5/35, 35-002 Rzeszów
tel. +48 17 872 20 98

Maria Jolanta Żychowska

Kraków, Politechnika Krakowska

Abstrakt:

Celem artykułu jest ogólne przedstawienie najnowszego witrażownictwa polskiego, a nie tylko wyboru określonej kategorii twórców i realizacji bardziej znanych pracowni witrażowych, co pociągnęłoby za sobą z pewnością subiektywną ocenę oraz zafałszowanie stanu rzeczywistego. Bowiem o jakości i całościowym obrazie tej gałęzi sztuki nie decydują wyłącznie jednostkowe dokonania artystyczne, zwłaszcza gdy stanowią one zdecydowaną mniejszość.

Rozważając najnowszą polską sztukę witrażową należy zauważyć jej specyfikę i odmienność w stosunku do równoległych dokonań zagranicznych. Różnice te dotyczą przede wszystkim zagadnień technologicznych. Szeroka gama dokonań, wielkie bogactwo formalne, zasięg i skala, a także – jak wydaje się – stały rozwój lokują polskie witrażownictwo wysoko w dorobku europejskim.

słowa kluczowe: witraż współczesny, twórcy, Polska

—————-

Rozważając najnowszą polską sztukę witrażową można zauważyć jej specyfikę i odmienność wobec równoległych dokonań zagranicznych. Różnice dotyczą przede wszystkim zagadnień technologicznych. Wbrew pozorom jest to element determinujący formę i stylistykę przeszklenia. W Polsce dominuje bowiem jeszcze tradycyjne rzemiosło witrażowe, podczas gdy na świecie technologie fusingu czy mouldingu implikują zupełnie inne rozwiązania formalne.

Istotnym zagadnieniem jest również stylistyka polskich witraży. Gros z nich to obrazy przedstawieniowe, utrzymane w konwencji dość tradycyjnej, choć posługujące się uproszczonym rysunkiem, syntetyczną formą i barwą. Wydaje się jednak, że o walorach estetycznych witraży decyduje przede wszystkim ręka mistrza. W Polsce wyraźnie rysuje się kilka znakomitych sylwetek artystów, których realizacje dominują w panoramie dokonań sztuki witrażowej. Należą do nich: Jerzy Skąpski, Józef Furdyna, Teresa Maria Reklewska, Jerzy Kalina, Aniela Kita.

Długo funkcjonowało wyobrażenie o witrażu jako o płaskim przeszkleniu, wykonanym z kawałków kolorowego szkła połączonego ołowianą taśmą, którego przeznaczeniem jest wzbogacanie wnętrza architektonicznego, a zwłaszcza sakralnego. Tymczasem ostatnie dekady XX wieku skierowały awangardę tego gatunku sztuki na zupełnie nowe tory. Nie znaczy to bynajmniej, iż stare, sprawdzone rzemiosło zostało zaniechane, niemniej jednak nowatorskie tendencje zarówno na świecie, jaki i w Polsce zyskały już sobie uznanie i spore grono admiratorów. Podkreślić należy, że, generalnie biorąc, inny jest wyraz estetyczny sztuki witrażowej w Polsce, a inny na świecie. Polska sztuka jest zachowawcza, dominują w niej tendencje przedstawieniowe, często realistyczne, przez co nie należy ona, z pewnymi wyjątkami, do witrażowej awangardy.

Warto, choć w skrócie, przyjrzeć się kilku reprezentatywnym przykładom europejskiej sztuki witrażowej, skupiając się na realizacjach sakralnych.

[member]

Po licznych dewastacjach w czasie II wojny światowej przystąpiono do odbudowy zniszczonych świątyń. Przeważyła wówczas zasada wprowadzania do wnętrz w pełni współczesnej sztuki. Nie proponowano żadnych kompromisów z historyczną stylistyką architektury, a jedynie dzieła na wskroś aktualne.

Nurt ten doszedł wyraźnie do głosu w Niemczech. Średniowieczne w wyrazie wnętrza uzupełniano witrażami zrealizowanymi zgodnie z tendencjami panującymi w sztuce drugiej połowy XX wieku. Uznano je za dokument swoich czasów, wychodząc z założenia, że zniszczenia wojenne były zbyt wielkie, by na tak dużą skalę realizować repliki czy rekonstrukcje. Właśnie taką genezę mają witraże katedry w Monachium, Akwizgranie, Kolonii i wielu innych budowlach o znaczeniu historycznym. Wymieniając tylko najważniejszych twórców, należy wspomnieć tu o Georgu Meistermannie, który nadał kierunek powojennej niemieckiej sztuce witrażowej, a także o Ludwigu Schaffracie czy Johannesie Schreiterze. Ich realizacje zdecydowanie wyrażają ducha sztuki naszej epoki, a mimo to harmonizują z dawnymi wnętrzami. Zwłaszcza Meistermann – za przykład może posłużyć bazylika św. Gereona w Kolonii – układami linii i nagromadzeniem pasków ołowiu utrzymuje nastrój podziałów architektonicznych, nie stwarzając przy tym konkurencji dla charakteru wnętrza. Schaffrath zaś w gotyckiej katedrze w Akwizgranie zrezygnował całkowicie z koloru na rzecz bardzo graficznego układu połączeń szkieł. Z czasem zresztą takie monochromatyczne witraże, wykonywane zgodnie z regułami starej techniki grisaille[1], stały się jego wizytówką. Nie oznacza to, że koloru nie uznawał, o czym świadczą barwne (choć operujące zawężoną gamą) witraże do zabytkowego ratusza w Wiesbaden.

W katedrze w Monachium, obok oryginalnych przeszkleń z XIV i XV wieku, umieszczono witraże autorstwa m.in. Maxa Lachera i Wilhelma Geyera. Ich forma daleko odbiega od średniowiecznych rozwiązań kompozycyjnych, gdyż wypełniają one okna tylko w części dolnej. W tym przypadku współczesność witrażu jest wyrazista, wręcz narzucająca się.

Inaczej działają witraże zrealizowane również w Niemczech, w Moguncji, przez Marca Chagalla. W gotyckim kościele parafialnym, którego sklepienia zostały zrekonstruowane po wojennych bombardowaniach, powstały przeszklenia będące impresją malarza ignorującego swoistość architektury i wnętrza. Choć piękne same w sobie, to jednak agresywnie zdominowały i sacrum i gotyk.

Rozwiązania angielskie, a szczególnie odbudowa katedry w Coventry wraz z nowym zespołem przeszkleń autorstwa Johna Pipera, również podążają drogą realizowania jedynie sztuki aktualnej. Ten sam artysta wprowadził nowoczesne malarstwo witrażowe do odtworzonego w średniowiecznej bryle i detalach architektonicznych kościoła św. Andrzeja w Plymouth. Obrazy skoncentrowane wokół symbolicznego przekazu treści religijnych wypełniły historyzujące otwory okienne. Tu również witraż, utrzymany w intensywnych kolorach, zdaje się ignorować charakter wnętrza świątyni.

Z nową stylistyką wiążą się bezpośrednio zagadnienia technologiczne. O ile tradycyjne rzemiosło, oparte na spoiwach ołowiowych, dominuje w polskich dokonaniach witrażowych, to w pracowniach europejskich stanowi ono już tylko jedną z wielu technik. Szeroko wykorzystywane są fusing i moulding, a także klejenie komputerowo ciętych szkieł. Realizowane są wszelkie pomysły plastyczne, a fantazja twórcza jest ograniczona w stopniu dużo mniejszym niż kiedyś. Za przykład weźmy  niemiecką  pracownię Wilhelma Derixa, istniejącą od 1866 roku. Przez dziesięciolecia firma wykonywała witraże tradycyjne, jednak zakres prac uległ z czasem diametralnej zmianie, gdyż ewoluowała stylistyka witraża, formy wypowiedzi artystycznej oraz samo tworzywo. Nie obawiając się ryzyka, jakie niesie eksperymentowanie w celu najbardziej dokładnej interpretacji wyszukanych pomysłów plastycznych, Wilhelm Derix IV obejmując trzydzieści lat temu pracownię zdecydował, iż jego architektoniczne szkło będzie odpowiadało wszelkim wymogom technologicznym stawianym przez projektantów. Ostatnie dwadzieścia lat ugruntowało wykorzystanie nowatorskich technik klejenia i warstwowego łączenia tafli szklanych oraz wykorzystywania innych tworzyw, jak na przykład pleksiglasu. Efektem tych zmian jest: zastosowanie szkieł warstwowych, nowe techniki trawienia, umożliwiające finezyjne komponowanie płaszczyzn o niezwykłych walorach plastycznych, oraz grafika na szkle (w formie nadruków czy pozornie swobodnie ukształtowanych pociągnięć emalią). Nowoczesne witraże, zarówno pod względem technologicznym, jak i estetycznym, daleko odbiegają od swoich historycznych antenatów. By zaobserwować owe zmiany, choćby w zarysie, wystarczy przyjrzeć się ekspozycji w galerii firmy Derix w jej siedzibie w Taunusstein. Chociaż wśród eksponatów pojawia się tam również witraż tradycyjny, to jednak ich zdecydowana większość jest całkowicie współczesna pod względem formalnym i technologicznym. Zauważa się przy tym odejście od grafiki spoin, co jest zjawiskiem często obecnie spotykanym; także wielkość tafli szklanej zależy jedynie od rozmiarów pieca i urządzeń wykorzystywanych w procesie produkcji, a nie od wytrzymałości ołowiu czy wiatrówek.

W tym miejscu można zaproponować przegląd kilku reprezentatywnych i nowoczesnych realizacji firmy Derix. Jako pierwszy wymienić można zespół witraży autorstwa Lutza Haufschilda w St. Andrews Lutheran Church w Toronto (1989). Jest to jedno z wielkich dokonań tego artysty. Dzięki umiejętnemu rozłożeniu złocistych i żółtych plam projektantowi udało się wywołać wrażenie, że witraże rozświetlane są przez promienie jasnego, intensywnego światła słonecznego, dzięki czemu wnętrze zyskało interesujący i niepowtarzalny charakter.

Hermann Gottfried von Stockhausen uważa, iż architektura sakralna, zarówno zabytkowa jak i współczesna, dopuszcza zastosowanie jedynie aktualnej sztuki witrażowej, zwłaszcza gdy jest to sztuka figuratywna. W zespole przeszkleń w kościele St. Quirin w Neuss przedstawił własną, oryginalną interpretację tego zagadnienia. Jego dynamiczne postacie utrzymane w duchu tradycyjnej ikonografii są obrazami na wskroś współczesnymi w stylistyce oraz w rysunku, prowadzonym ołowiowym konturem.

Nieco inaczej rozumie witraże figuratywne Gunter Van Look. Łączy on mocno zgeometryzowane tło z dynamiką postaci pojawiających się na pierwszym planie. Jego szklane obrazy zawsze utrzymane są jakby w mrocznym nastroju, bowiem artysta posługuje się intensywnym kolorem, trochę obcym sztuce witrażowej.

Natomiast delikatnie malowane i cieniowane szkło laminowane zastosowane przez Sarę Hall w kaplicy Spiritan/Laval House w Toronto (projekt zrealizowany również przez Derix Glasstudio) prezentuje nową technikę, która pozwala zupełnie wyeliminować ołów. Nie ma tu grubych i ciężkich linii, lecz jedynie miękkość i delikatność barwnych, abstrakcyjnych obrazów.

John Clark to znacząca postać sztuki witrażowej. Jego stylistyka jest bogata, niepowtarzalna, ceniona przez krytyków i inwestorów. Charakterystyczną cechą jego prac jest łączenie w jednej kompozycji obrazu i tekstu. W zakresie sztuki sakralnej starannie przygotowuje kolejne realizacje, poszukując nowych rozwiązań. W kaplicy wzniesionej dla upamiętnienia ofiar wojny na Falklandach zaprojektował narożne okno przedstawiające krzyż na tle wzburzonych fal morskich[2]. Natomiast w katedrze w Glasgow połączył litery w słowa i wkomponował je w przeszklenie zatytułowane Millennium Window, zrealizowane z okazji przełomu tysiącleci[3]. Najbardziej tradycyjnie potraktował artysta przeszklenia do kościoła parafialnego Stonelaw w Glasgow[4]. Zastosował w nich technikę trawienia szkła w połączeniu z malarstwem. Osiągnął dzięki temu efekt przypominający w nastroju i jakości uzyskanego światła obrazy prerafaelitów.

Kolejnym doskonałym witrażystą jest Graham Jones. Jego praca, zrealizowana przez Derix Glasstudio do kościoła Latter Day Saint należy już do kanonu współczesnej sakralnej sztuki witrażowej. Przeszklenia nie są tu poprzecinane ołowiem, a jedynie trawione, srebrzone, dekorowane szkiełkami laminowanymi, zamknięte wewnątrz hermetycznego zestawu. Czysta abstrakcja utrzymana w łagodnych, transparentnych barwach emanuje ciepłem i jest z pewnością nową jakością w witrażownictwie. Nowe technologicznie i formalnie witraże pojawiają się również we wnętrzach zabytkowych. Graham Jones zdobył sławę dzięki realizacji okna zatytułowanego Poets Corner[5] w katedrze westminsterskiej. W 1992 roku otrzymał zlecenie na projekt witraża w południowym transepcie tej świątyni. Jest to jedyna współczesna realizacja w całym kościele, będąca umiejętnie prowadzonym dialogiem średniowiecza i współczesności. Witraż zrealizowano celem upamiętnienia najwybitniejszych postaci literatury angielskiej, a ponieważ na płaszczyźnie plastycznej musiał zostać zharmonizowany z przeszkleniami średniowiecznymi, autor zastosował w nim bordiurę i podział kompozycyjny przypominający medaliony.

Równie udanym przykładem połączenia doświadczeń witrażownictwa dawnego i współczesnego są prace Leo Zogmayera w kościele Maria Geburt w Aschaffenburgu-Schweinheim w Niemczech[6]. Artysta zaprojektował je w zwracającym uwagę, absolutnie ascetycznym nastroju. Kolory zredukowane zostały do monochromatycznych płaszczyzn – błękitnych w prezbiterium i dwukolorowych w nawach. Rysunek sprowadza się do nieregularnego wertykalnego podziału owych płaszczyzn, uzyskanego jakby w wyniku pociągnięć szerokiego pędzla. Ocena tak daleko idącej oszczędności w zastosowaniu środków dekoracyjnych zależy w dużej mierze od subiektywnych odczuć odbiorców.

Poza wszelkimi kategoriami pozostaje mistrz sztuki witrażowej drugiej połowy XX wieku Johannes Schreiter. Jego realizacje są finezyjną grą z materią witraża. Nie rezygnuje z ołowiowych spoin, ale zmienia ich grubość. Na kartonach precyzyjnie, z dokładnością do dziesiętnych milimetra określa przebieg i szerokość łączeń, które często uzupełnia namalowaną, rozedrganą kreską, stanowiącą przedłużenie ołowiu i sugerująca pęknięcia szkła. Jego realizacje cechuje prostota struktury graficznej i zestawień barwnych, a linie prowadzone w wyrafinowany sposób nadają witrażom jego autorstwa dynamikę i niepowtarzalny charakter. Realizowane przez artystę przeszklenia tchną znaczeniem i mocą. Subtelne i wyszukane kolory są dopełnieniem wirtuozerii prowadzenia ołowiu i ręcznie odlewanego szkła. Tak właśnie można opisać realizację Schreitera w kościele Mariackim szwedzkiego miasta Skopas[7], czy w tak istotnym historycznie miejscu jak kaplica katedry we Frankfurcie[8]. Jego twórczość z całą pewnością stanowi jedno z przełomowych zjawisk współczesnej sztuki witrażowej. Jest naśladowana i stanowi natchnienie dla sporej liczby młodych twórców.

Witraż rozumiany współcześnie znakomicie urozmaica wnętrze. Istotnym jest fakt, że może pojawiać się on nie tylko jako przesłona w otworach okiennych, drzwiach czy elementach wystroju (np. lampy), lecz samodzielnie tworzyć kluczowe elementy programu ikonograficznego kościoła. Ciekawym przykładem jest tu przezroczysty, szklany krzyż, przytwierdzony za pomocą prostych gwoździ w pewnej odległości od białej ściany, na której, dokładnie pod nim, znajduje się barwna smuga, jakby od niechcenia pociągnięta szerokim pędzlem. Kompozycja ta powstała w kościele w Hofgeismar w Niemczech według projektu Tobiasa Kammerera[9].

Dokonawszy krótkiego przeglądu prac witrażowych na świecie, przejdźmy do zagadnień związanych z polską sztuką sakralną. Gros polskich witraży powstaje dla kościołów i przynależy do sztuki tradycyjnej, nawet wtedy, gdy poprzez syntetyczność ujęć i uproszczenia rysunku artyści poszukują rozwiązań bardziej współczesnych.

Od dziewiętnastego stulecia sztuka polska zawierała sporo wątków narodowych, kultywowanych przez pokolenia. Podobnie zresztą w latach międzywojennych, gdy sprawy niepodległości ustąpiły zagadnieniom kontynuacji szeroko rozumianej tradycji, oblicze polskich dokonań artystycznych było wyraźnie specyficzne, zachowawcze w formie i treści, choć nie można tu oczywiście pominąć tendencji awangardowych, współkształtujących sztukę tego okresu. Czasy powojenne stały się natomiast okresem poszukiwań nowych wartości, ścierania się narzuconego odgórnie socrealizmu i tendencji docierających do Polski z Europy Zachodniej, siłą rzeczy ograniczonych. Specyficzna sytuacja wytworzyła się w tym czasie w sztuce sakralnej, pozostającej przez długie lata niejako na odrębnym planie, gdzie nurty zachowawcze istniały na zasadach równouprawnienia z całkowicie awangardowymi dokonaniami takich artystów, jak chociażby Teresa Stankiewicz. Na straży tradycji kulturowej stał tu Kościół, który nawet promował dzieła realistyczne, umiarkowanie podążające za modą i aktualnymi trendami w sztuce. Warto w tym miejscu przytoczyć opinię Thomasa S. Eliota, podkreślającego rolę religii w rozwoju kultury. Uważał on, że …jeśli zniknie chrześcijaństwo – zniknie cała kultura…[10] Należy jednak również zauważyć, iż owa zachowawczość Kościoła w odniesieniu do sztuki, spotykała się niejednokrotnie z krytyką i z postulatem, że zarówno odbiorców, jak i inwestorów powinno się uczyć zrozumienia współczesnych koncepcji artystycznych, wraz z ich uproszczeniami i syntetycznością formy. Zwłaszcza obecnie, gdy po dziejowych i ustrojowych perturbacjach wolność wypowiedzi twórczej jest pełna, z krytyką spotykają się realizacje formalnie zapóźnione. Owa dosłowność przekazu graficznego, czytelność i zrozumiałość obrazu, choć wzbogacona zapisem symbolicznym, cechuje też polską sztukę witrażową, która będąc, w większości przypadków, zupełnie odmienną od realizacji światowych, podąża własną drogą, nie poddając się, poza wyjątkami, ani dyktatowi ani sugestiom współczesnych krytyków. Wydaje się, że w tym właśnie tkwi jej prawdziwa wartość i specyfika.

Wielkim mistrzem polskiej sztuki witrażowej jest z pewnością Jerzy Skąpski (il. 1). Obraz z syntetycznie ujętymi przedstawieniami postaci i symboli, warunkowany przez kompozycję kolorystyczną, stanowi charakterystyczny rys jego twórczości. Artysta jest autorem imponujących witraży w kościele Redemptorystów w Gdyni i w kościele  św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu, gdzie zrealizował wielkie przeszklenie Umęczeni Oświęcimscy w Chwale Nieba. Projektował również witraże: do świątyni NMP Królowej Świata w Murzasichlu, do kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP w krakowskiej dzielnicy Azory, kościoła św. Jadwigi (przedstawienia ukazujące Miasto na Górze) oraz piękne rozety do bazyliki Jezuitów przy ulicy Kopernika (również w Krakowie). Jego prace znajdują się ponadto w: kościele św. Krzyża w Zakopanem, Hospicjum Łazarza w Krakowie, w kościele MB Matki Kościoła w Białymstoku (sceny ze Starego i Nowego Testamentu), kaplicy Sióstr Przemienienia Pańskiego w Krakowie (znakomite stacje Drogi Krzyżowej) i wielu innych świątyniach. Jerzy Skąpski wypracował swój własny styl i oryginalną kolorystykę. Często posługuje się bardziej miękko zarysowanym obrazem, który podporządkowany jest układom plam barwnych, dominujących w witrażu, nadających mu charakter i nastrój. Jest artystą pełnym osobistej kultury i wyjątkowej wrażliwości, którego wyczucie formy i koloru może fascynować. Każdą z jego realizacji cechuje oryginalna forma i wspaniały dobór koloru.

Wielkiego formatu człowiekiem i twórcą jest Teresa Maria Reklewska (il. 2). Jak rzadko kto wykształciła wielu młodych i zdolnych artystów, których twórczość można by, ze względu na podobieństwo stylistyczne prac, określić mianem „szkoły Reklewskiej”. Do największych realizacji artystki należą imponujące witraże w gotyckim kościele Panny Marii na Piasku we Wrocławiu. Reklewska, zwyciężywszy w konkursie, zrealizowała przeszklenia w: oknach prezbiterium, absyd, w kaplicy bocznej i kruchcie. Wyraźnym akcentem w jasnym i przestronnym wnętrzu gotyckiego kościoła są „barwne ściany”, widoczne już z daleka w zamknięciu perspektywy naw, w pełni zharmonizowane ze stylem świątyni. Na tle jasnych ścian, w ostrołukowej oprawie z późnogotyckimi maswerkami, wyróżniają się one przede wszystkim układami barwnych plam, które nadają oknom odmienny od otoczenia charakter plastyczny i tonację kolorystyczną. Witraże te prezentują zarówno bogactwo treści teologicznych jak i znakomity poziom artystyczny. Jest to z pewnością jedna z najlepszych realizacji w Polsce. Do pierwszych dokonań artystki należą niewielkie witraże w kościele św. Marcina w Warszawie, wykonane w technice dalle de verre[11]. Równie doskonałą wizytówką Reklewskiej są witraże w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie z lat 1984–1991. Ich charakterystyczną cechą jest rozmach, specyficznie kładziony kolor i doskonały, wyrazisty rysunek. We współpracy z Pawłem Przyrowskim powstały przeszklenia do świątyni św. Franciszka Ksawerego w stolicy Japonii. Okna tego najstarszego kościoła katolickiego w dzielnicy Kanda utrzymane są w intensywnych kolorach, które uzupełniają wyraziste formy plastyczne. Ich rysunek prowadzony jest w oryginalny sposób. Łącznie mają powierzchnię 70 m2. Pod względem kolorystyki i rysunku realizacja ta przynależy do charakterystycznej stylistyki tej znakomitej artystki.

Paweł Przyrowski, uczeń i współpracownik Reklewskiej, jest autorem samodzielnych realizacji, między innymi witraży kościoła MB Nieustającej Pomocy w Starachowicach oraz kaplicy katolickiego domu studenckiego w Krakowie (okno ukazujące założyciela Opus Dei).

Do najbliższych współpracowników Teresy Marii Reklewskiej należy także Tomasz Tuszko. Jest on autorem, między innymi, witraży w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Warszawie na Bielanach. Jak wspomina sam autor, jest to projekt doskonale dopasowany do wnętrza świątyni. Pojawiają się tam witraże z elementami figuralnymi, których rysunek jest odważy, dynamiczny, a kolor podkreśla rozmach projektanta.

Z firmą stworzoną przez Reklewską i jej najbliższych współpracowników związany jest ostatnio Jerzy Kalina. Jego witraże do kaplicy w Pałacu Prezydenckim oraz Całun Turyński do kościoła w Komorowie koło Warszawy to znakomite przeszklenia. Oryginalna stylistyka kartonów i niezwykła staranność techniczna realizacji pozwoliły na stworzenie kreacji niespotykanych, zwłaszcza w przypadku przedstawienia Całunu Turyńskiego, który, jak deklarują autorzy (koncepcję Jerzego Kaliny zrealizował w szkle Tomasz Tuszko), po raz pierwszy został ukazany w technice witrażu.

Warto wspomnieć, że eksperymenty technologiczne ze szkłem i poszukiwania nowych form wyrazu przy użyciu płaskiej bądź też zakrzywionej tafli o gładkiej lub porowatej fakturze, z barwą jednolitą lub w rozmaity sposób wtopioną w jej materię, prowadzą również twórcy czynni w warszawskiej pracowni Witraże s.c. Architectural & Stained Glass, założonej jeszcze w 1975 również przez Teresę Marię Reklewską.

Inną znakomitą postacią godną zaprezentowania jest Józef Furdyna. Wśród jego realizacji wymienić należy powstałe w roku 1991 witraże w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. Prace tego artysty charakteryzuje wielki rozmach, odwaga w szerokim kreśleniu tematu (il. 3). Wyraziste, dominujące kolory, często sprowadzone do czerwieni, fioletów, błękitów, z żółtymi i zielonymi plamami, tworzą atmosferę skupienia. Furdyna czasami tylko operuje pastelowymi płaszczyznami, tak jednak, by jeszcze mocniej zaakcentować główny temat przedstawienia (prace w Górce koło Szczurowej). Często jego prace osiągają kulminację w wyższych partiach obrazu skłaniając do unoszenia wzroku – jak w Niskowej koło Nowego Sącza oraz w witrażach z rozbudowanego kościoła św. Pawła Apostoła w Bochni, gdzie wysmukłe, trójkątne okna wzmagają jeszcze wertykalizm kompozycji. Witraże Furdyny są przeważnie figuralne, a jego postacie, smukłe i wydłużone, z twarzami o pięknych rysach, zdają się poddawać kompozycji obrazu, stanowiąc jedność z tłem. Boże Narodzenie w bocheńskim kościele to ogromny, podzielony na pięć pól witraż nad platformą chóru organowego. Został zaprojektowany w 1995 roku, a jego powierzchnia wynosi 50 m2. Józef Furdyna jest z pewnością artystą o bardzo mocnej osobowości twórczej, urzeczywistniającym swoje wizje w imponujących realizacjach. Dodać należy, ze witrażownictwo, z całym bogactwem dokonań artysty na tym polu, jest tylko jednym z gatunków sztuki, w jakich się wypowiada.

Brat bliźniak Józefa Furdyny, ksiądz profesor Tadeusz Furdyna, jest również witrażystą i należy do czołowych przedstawicieli polskiej sztuki sakralnej. Jego dorobek obejmuje: obrazy olejne, projekty witraży, kompleksowe koncepcje wnętrz sakralnych. Wszystkie one utrzymane są w indywidualnym i bardzo współczesnym stylu. W 1947 roku Tadeusz Furdyna wstąpił do zgromadzenia księży Salezjanów, studiował Krakowie (teologia i sztuki plastyczne) oraz w Toruniu i Gdańsku (sztuki plastyczne). Artysta zaprojektował i zrealizował wystrój wnętrz dla 130 kościołów i kaplic. W Łodzi jego prace znajdują się, między innymi, w kościołach: św. Teresy, MB Jasnogórskiej na Widzewie, MB Różańcowej na Stokach, św. Franciszka z Asyżu na Rokicie.

Twórczość o. Piotra Cholewki, zakonnika na stałe mieszkającego we Francji, to abstrakcyjne przedstawienia tematów religijnych, poddane kompozycji płaszczyzny obrazu (il. 4). W 1943 roku artysta wstąpił do zakonu Benedyktynów. Witrażami zajął się w 1953 roku. Stosuje techniki tradycyjne, dalle de verre, wykorzystuje również polistyren. Jego prace znajdują się głównie we Francji i Belgii. Jedyny zespół witraży jego autorstwa w Polsce to przeszklenia w kościele św. Jana Chrzciciela w Kupnie koło Kolbuszowej, zrealizowane w roku 1998. Są to obrazy całkowicie abstrakcyjne, których treść wyrażona została układem barwnych, wyrazistych plam. Ich ciekawa i oryginalna kompozycja wypełnia wnętrze świątyni kolorem i buduje modlitewny nastrój. Ojciec Piotr Cholewka jest przekonany, że abstrakcyjne ukazanie pojęć i treści religijnych umożliwia nawet dziecku ich zrozumienie, a ten sposób wypowiedzi artystycznej wyraża ducha naszych czasów (w odróżnieniu od wszelkich tendencji historyzujących).

Nowych form wyrazu w szkle poszukuje Tomasz Łączyński. Rzemiosło witrażownicze poznawał w pracowni Teresy Marii Reklewskiej. W 1980 roku otworzył własne atelier. Obok witraży tradycyjnych interesuje się również najnowszymi osiągnięciami technologicznymi, a jego dokonania w zakresie fusingu są niewątpliwie interesującym przykładem postępu w tej dziedzinie sztuki.

Ostatnio artysta zrealizował ascetyczne przeszklenia w kaplicy Muzeum Powstania Warszawskiego, w których udało mu się wyrazić powagę miejsca. Jest też autorem zespołu witraży Notre Dame de la Belle Verrière w kościele św. Józefa w Ursusie. Są to prace nastrojowe, skłaniające do refleksji nad ich szczególnie potraktowanym ciepłym kolorytem. Rysunkiem i skalą przypominają średniowieczne prawzory, a ich stylistyka i nastrój przywodzą zaś na myśl realizację Hansa von Stokhausena w kościele St. Johannes w Neumarkt w Niemczech.

Dokonując przeglądu najnowszej polskiej sztuki witrażowej nie można pominąć Macieja Kauczyńskiego, projektującego od ponad 30 lat. Artystę cechuje niezwykła konsekwencja twórcza – urzeczywistnia swoje wizje bez względu na okoliczności, jeśli jest przekonany o wartości swojego dzieła. Wypracował osobisty i wyrazisty styl, jaki można odnaleźć we wszystkich jego pracach, podbudowany nadto doskonałą znajomością zagadnień religijnych. Jego projekty zdominowane są przez przedstawienia figuralne, które określają kompozycję przeszklenia. Wszystkie okna sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach wypełniają postaci świętych, papieża Jana Pawła II, kardynała Wyszyńskiego. Wpisują się one w charakter kościoła, opowiadając obrazami między innymi losy Jana Pawła II. Nieco inaczej przedstawiają się witraże z kościoła parafialnego św. Wojciecha w Krakowie. Pojawiają się w nich kontrastowo zestawione plamy barwne, przypominające kompozycje dywanowe znane ze sztuki dawnej. Na ich tle umieszczono przedstawienia figuralne z fragmentami miast i pejzażu. Cytaty z Pisma Świętego przekazywane są wiernym, a jednocześnie witraże stanowią kolorowy filtr przetwarzający światło, nie pozwalający na penetrację wzrokiem przestrzeni zewnętrznej. Podobnie zaprojektowane zostały witraże w kościele w Nowej Wsi, a na specjalną uwagę zasługują dwa witraże w kaplicy ss. Nazaretanek w Komańczy – w miejscu internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Obrazy utrzymane w konwencji realistycznej, przedstawieniowe, o klasycznej kompozycji, są częstym zjawiskiem w witrażownictwie polskim. Taka bowiem sztuka jest powszechnie rozumiana i akceptowana. Przykładów prac tego typu jest wiele. Wskazać tu można chociażby na witraże młodego artysty Tadeusza Borkowskiego w świątyniach w Klikuszowej i Pcimiu. Charakteryzują się one precyzyjnym rysunkiem, a ich kompozycja i kolorystyka przypominają dziewiętnastowieczne wzory, doskonałe tak pod względem odwzorowywania rzeczywistości, jak i samego rzemiosła.

Również w krakowskiej pracowni Zbigniewa Gustaba powstało kilka projektów wpisujących się w ten nurt, między innymi prace Jurija Bodnara do kościoła w Lubczy koło Tarnowa. Zresztą nostalgia za historyzującą stylistyką i specyficznym wyrazem plastycznym pojawia się w witrażach także takich artystów, jak: Piotr Ostrowski, Wrzesław Żurawski czy Andrzej Skalski. Warto też odnotować, że realizm nadal pojawia się w realizacjach wielu twórców. Do tego nurtu należą witraże w katedrze św. Jakuba w Olsztynie autorstwa Barbary Pamuły. Stoją one w zdecydowanej opozycji do znajdujących się w tej samej świątyni witraży projektu Hanny Szczypińskiej, ukazujących postacie zarysowane zdecydowaną, mocną kreską i nałożone na abstrakcyjne, mozaikowe tło wykonane z drobno ciętych szkieł.

Tendencja realistyczna, tak wyraźna w polskiej sztuce witrażowej, nie w pełni koresponduje z obliczem współczesnej plastyki światowej. Nie oznacza to jednak, że realizacje tego nurtu pozbawione są walorów artystycznych.

Wielu artystów polskich poszukuje jednak nowych dróg twórczej wypowiedzi, odchodząc od klasycznej sztuki witrażowej (w zasadzie płaszczyznowej), skupiając się na formowaniu i barwieniu szkła, nadawaniu mu znamion dzieła sztuki dzięki jedności materiałowej i funkcjonalnej. Ciekawa jest tu twórczość Anieli Kity, artystki uprawiającej różne gatunki sztuki. Jeśli chodzi o witraż, wyjątkowe są jej przeszklenia w kościele św. Józefa w Rumii, zrealizowane w technice dalle de verre. Ich kompozycja, oparta głównie na geometrycznym na układzie pionów i poziomów, jest szalenie oszczędna, surowa, w pełni nowoczesna. Bryłki barwnego szkła, z przewagą białego, tworzą pozornie swobodne wzory z prowadzonymi na kształt nerwów liniami lekko zarysowującymi motywy czysto graficzne.

Przykładem twórczości Jana Bruzdy, pełnej spokoju, powagi i wyrazistości, dążącej do ujęć syntetycznych i skrótów formalnych, są prace w kościele w Dąbiu (il. 5). Dzięki wszechstronnym właściwościom polistyrenu jako szkła organicznego, używanego również do wyrobu płyt, tafli i bloków, a będącego zarazem syntetyczną żywicą o parametrach sprzyjających zastosowaniu go w sztukach plastycznych, autor stworzył tafle witraży, które zawierają wielobarwny obraz w masie, a nie na powierzchni. Tę samą technikę zastosował artysta również w witrażach w kościele w Rudnie. Wyróżniają się one spośród innych przeszkleń współczesnych właśnie technologią. Bez spoin, bez ołowianej siatki, a jednak transparentne, przepuszczają kolorowe światło i czarują swą lekkością i subtelnością. Pojawiają się w nich, obok mocnych plam głębokiej zieleni czy błękitu, fragmenty jakby malowane akwarelą. Tworzą nastrój wnętrza pozwalający na wyzwolenie niepowtarzalnych emocji towarzyszących obcowaniu ze sztuką.

Podobne w nastroju są witraże w kościele w Zawierciu autorstwa Wincentego Kućmy, rzeźbiarza, którego również urzekło szkło. Niewielkie płaszczyzny okien naw bocznych wypełniają finezyjne kompozycje przypominające w ogólnym wyrazie akwarelę. One także czarują swą niepowtarzalną urodą. Inne emocje wywołują przeszklenia nawy głównej i chóru, o bardziej intensywnej kolorystyce i swoistej dynamice (il. 6).

Podsumowując zaprezentowane przykłady najnowszej polskiej sztuki witrażowej konieczne jest zastrzeżenie, że wymieniono tu jedynie znikomy procent prac i artystów, stanowiący jednak, jak się wydaje, grupę reprezentatywną. Bogactwo stosowanych rozwiązań formalnych i technologicznych nakazuje powściągliwość w nazbyt rygorystycznym klasyfikowaniu zjawisk plastycznych w zakresie witrażu. Nie zawsze jednorodne dokonania wymykają się schematom i podziałom, co zresztą jest bogactwem i walorem sztuki. Jednocześnie nie można pominąć faktu ewolucji twórczości poszczególnych artystów.

Nadrzędnym celem powyższego tekstu było przedstawienie w miarę całościowego obrazu tej dziedziny sztuki, zwłaszcza na tle dokonań europejskich. O jakości i obrazie witrażownictwa nie decydują jedynie jednostkowe dokonania artystyczne, ale również pozostałe realizacje, zwłaszcza, gdy stanowią one znaczącą większość. Zadaniem krytyki jest bowiem, przede wszystkim, odnotowanie zjawiska artystycznego wraz z całą jego różnorodnością, a nie tylko poprzestawanie na laudacji najlepszych.

Należy stwierdzić, że, generalnie, obraz współczesnej sztuki witrażowej w Polsce jest imponujący. Szeroka gama dokonań, wielkie bogactwo formalne, zasięg i skala, a także – jak wydaje się – stały rozwój, lokują ją wysoko w dorobku europejskim. I chociaż koniecznym jest odnotowanie specyfiki lokalnej, przewagi realizacji o charakterze tradycyjnym oraz braku akceptacji u większości odbiorców dla poczynań awangardowych, to jednak istnienie właśnie tej odrębności podnosi walory i atrakcyjność polskiego witrażu oraz wyróżnia go na tle dokonań światowych.


[1] Są to przeszklenia wykonane z tafli białego szkła dzielone ołowiowymi, zgeometryzowanymi motywami, niekiedy roślinnymi.

[2] Kaplica Falklands Islands Memorial w kształcie łodzi powstała w Pangbourne College w 2000 roku. Realizacja: Derix Glasstudio.

[3] Millennium Window ma  4 m wysokości i zostało zrealizowane w roku 1999 przez Derix Glasstudio.

[4] Okno, wykonane w 1999 roku również w firmie Derix, ma 2,3 m wysokości. Warto wspomnieć, że autor samodzielnie wykonuje większość trawienia szkła.

[5] Okno, wykonane w 1994 roku, ma 10 m wysokości

[6] Zogmayer zaprojektował również wyposażenie świątyni, wzniesionej według projektu Rolanda Rittera. Witraże realizowała firma Derix Glasstudio.

[7] Marien Church in Skopas-Huddinge. Praca zrealizowana w roku 1987 przez Derix Glasstudio.

[8] Realizacja: Derix Glasstudio, 1993.

[9] Realizacja: Derix Glasstudio. (Dla konsekwencji proszę podac rok).

[10] Cytat wg: W. Łysiak, Stulecie kłamców, Chicago–Warszawa 2000, s. 115.

[11] W technice tej używa się grubych bloków szkła łączonych zaprawą betonową

[/member]

Skip to content