Uniwersytet Rzeszowski
Centrum Dokumentacji Współczesnej Sztuki Sakralnej
pl. Ofiar Getta 4-5/35, 35-002 Rzeszów
tel. +48 17 872 20 98

Danuta Czapczyńska-Kleszczyńska

Kraków, Ars Vitrea Polona, Corpus Vitrearum Polska

Abstrakt:

Maria Magdalena z hr. Łubieńskich Łubieńska (1833–1920) malarka amatorka, autorka obrazów olejnych, akwareli i rysunków; zmuszona przez okoliczności życiowe założyła w 1867 roku Szkołę Rysunku i Malarstwa, następnie, w 1878, „Malarnię”, którą trzy lata później przekształciła w Zakład św. Łukasza, czynny przynajmniej do 1910 roku. Zakład Łubieńskiej zasłynął przede wszystkim z wyrobu witraży (wykonywanych w technice mieszanej). Wiele z nich zachowało się do naszych czasów w kościołach, głównie neogotyckich, na obszarze ówczesnego Królestwa Polskiego. Prace witrażowe zakładu notuje się również w kościołach zaboru austriackiego i pruskiego oraz dawnych Kresów, także Rosji. Pierwszy witraż, do katedry warszawskiej, Łubieńska miała malować samodzielnie. Zaprezentowane w artykule witraże warszawskiej pracowni tylko w części są odbiciem jej działalności. Podziwiane przez współczesnych, wykpione w kolejnych epokach, stają się obecnie obiektem zainteresowania historyków sztuki.

Słowa kluczowe: Maria Łubieńska, Zakład św. Łukasza, Szkoła Rysunku i Malarstwa, witraż, XIX wiek, XX wiek

————————–

 

Maria Magdalena Łubieńska urodziła się w 1833 roku jako córka Henryka Łubieńskiego z Łubnej, właściciela ziemskiego, finansisty, przemysłowca, i Ireny z Potockich[1]. Stosownie do pochodzenia i czasu odebrała staranne domowe wykształcenie. W wieku dwudziestu dwóch lat została drugą żoną Pawła Łubieńskiego, swego stryjecznego brata, ziemianina, publicysty, propagatora nowoczesnej agrotechniki[2]. Była matką pięciorga dzieci[3].

Należała do sporej grupy dobrze urodzonych panien, które sprawnie rysowały i malowały, w większości dla własnej przyjemności, jednak często porzucały to zamiłowanie po zamążpójściu. Niektóre z nich rozwijały swe umiejętności w dziedzinie odradzającego się malarstwa witrażowego, jak jeszcze w 1 połowie XIX wieku wielkopolanka Matylda z Aksamitowskich Ziołecka tworząca w kręgu Edwarda Raczyńskiego, później generałowa Natalia z Bispingów Kicka[4] czy Róża z Zamoyskich Eugeniuszowa Lubomirska z Kruszyny[5]. Tylko nieliczne panie, zazwyczaj zmuszone okolicznościami życiowymi, czyniły ze swych zdolności źródło utrzymania bliższe lub dalsze artystycznym ideałom[6]. Maria Magdalena Łubieńska malowała akwarelą i olejno, rysowała. Niektóre z jej prac były zamieszczane na łamach warszawskiej prasy, jak na przykład widoki pawilonów na powszechnej wystawie w Paryżu w 1867 roku[7], którą mogła zwiedzać w towarzystwie swego brata, Juliana Łubieńskiego – oficjalnego przedstawiciela cesarstwa rosyjskiego i Królestwa Polskiego[8], a może także Juliusza Kossaka[9]. Nie była artystką nieznaną. Wystawiała w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, między innymi w 1869 roku pokazała cztery obrazy olejne (Święta Trójca, Głowa Chrystusa, Pan Jezus w cierniowej koronie, Św. Roch), w 1874 dwie akwarele (Św. Maria Magdalena pokutująca, Najświętsza Panna) i obraz malowany na szkle Krajobraz[10]. W roku 1880 pokazała w Zachęcie „malowane okno Geniusz Sztuki”, według projektu Wojciecha Gersona, zakupione przez Towarzystwo[11]. Był to jedyny witraż w jego zbiorach, a zakup można wiązać z faktem, że członkiem Zarządu (od 1875 roku), a następnie (w latach 1879–1880) wiceprezesem był spokrewniony z Łubieńską Feliks Sobański[12]. Prawdopodobnie na wykonanie właśnie tego witraża Łubieńska otrzymała wcześniej zapomogę. Bliżej nieokreślone prace prezentowała w 1883 roku w krakowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych[13]. Nazwisko Marii Łubieńskiej pojawiło się na liście współczesnych malarzy polskich w kalendarzu wydanym przez warszawski „Przegląd Tygodniowy” w 1887 roku. Została w nim przedstawiona jako autorka obrazów religijnych (Serce Jezusa, Św. Rudolf, Św. Benignus, Anioł Stróż, Św. Katarzyna) i malowideł na oknach kościelnych[14].

[member]

W obliczu majątkowej ruiny rodziny artystyczne talenty pozwoliły Marii Łubieńskiej podjąć pracę zarobkową[15]. Po latach, wspominając okoliczności, w których doszło do tej sytuacji, wyjaśniała, iż jej ojciec, Henryk Łubieński, będący wiceprezesem Banku Polskiego, posądzony (niesłusznie) o malwersacje[16], „postanowił pokryć wszystko, co było do pokrycia. I bank nie stracił ani grosza. Poszły na to dobra rodzinne guzowskie i podolskie, zostaliśmy biedni, ale spłaciliśmy wszystko, wszystko. […] Przyszła więc wtedy konieczność i dla mnie: coś robić. Miałam pociąg do rysunków, trochę malowałam: z amatorki, z dyletantki, zamieniłam się więc, po pracy wytrwałej i usilnej, na nauczycielkę rysunków”[17]. Najpierw miała udzielać lekcji prywatnych, a kilka lat później, z końcem 1867 roku, założyła Szkołę Rysunku i Malarstwa dla kobiet, otwartą „za pozwoleniem władzy […] w jej własnem pomieszkaniu [w Alejach Ujazdowskich] i pod jej osobistym nadzorem”[18]. Prasa warszawska pisała o szkole z entuzjazmem, dostrzegając w niej wielką szansę dla „młodych osób ze średniej klasy towarzystwa nie mające na to, aby brać w domu lekcyj stosunkowo kosztownych, musiały poprzestać na elementarnych początkach rysunku, jakich u nas udzielają zwykle po pensyach panien. Otóż nowa szkoła wielki ten brak zapełnia. Kilkanaście lub kilkadziesiąt panien, stosownie do zgłaszania się kandydatek (jak na teraz 20), ma możność za niewielką opłatą zgromadzić się trzy razy na tydzień, w południowych godzinach w pracowni p. Łubieńskiej, na lekcye rysunku i malarstwa. […] Sama p. Marya Łubieńska, doskonała znawczyni i amatorka obecną bywa na lekcyom, i pod względem naukowym i artystycznym także wielce się przyczynia do pożyteczności instytucyi, wzorów zaś, gipsów i wszelkiego rodzaju pomocy naukowych nie brak uczennicom zgoła. Wykład rysunku przyjęto ogólny […]. Dla tych, którzy muszą myśleć o wyborze zatrudnienia zarobkowego, elementarna znajomość rysunku i malarstwa rzadko kiedy pozostanie bez praktycznych rezultatów. Szczególniej »nowe środki zarobku« proponowane kobietom, to jest wszystkie zatrudnienie oparte więcej na zręczności delikatnej ręki i guście niż na sile fizycznej i sile woli, będą miały tym sposobem utorowaną drogę. Tak więc rysunek, czy to jako środek edukacyjny, czy to pomocniczy w pracy zarobkowej, czy to uprawiany dla rozkoszy moralnej, jaką sztuki piękne dostarczają, powinien znaleźć większe u nas rozpowszechnienie, a pani hr. Ł. należy się zasługa zrozumienia tej potrzeby i jej czynnego zaradzenia”[19]. Kierownikiem szkoły był Juliusz Kossak[20], nauczycielami Wojciech Gerson, u którego Łubieńska sama miała się kształcić[21], Franciszek Kostrzewski[22], Stanisław Witkiewicz[23], Szymon Buchbinder[24], Edward Bonifacy Pawłowicz. Ostatni z wymienionych miał też być współorganizatorem szkoły[25]. W 1877 roku „Szkoła hr. Marii Łubieńskiej” została nagrodzona za obrazy prezentowane na wystawie Praca Kobiet w Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie[26]. Po latach podkreślano, że „z tej pierwszej uczelni wyszło wiele talentów, które pierwsze studya rysunkowe i malarskie tam odbywały […]. Szkoła rozwijała się stopniowo, równolegle do tego, jak wzrastały potrzeby”[27]. Ważną funkcję szkoły polegającą na przygotowaniu kobiet do pracy podkreślała sama założycielka. Po latach wspominała: „Było to po powstaniu; zaczęły się podnosić hasła pracy organicznej, na porządek dzienny spraw społecznych wypłynęła kwestia emancypacji kobiet. To uczyniło lżejszą i słodszą konieczność, w jakiej mnie los postawił, bo oskrzydliło ją powiewem ideału społecznego. Tem raźniej zabrałam się do pracy i do nauczania. Po paru latach wykształciłam niezgorzej cały zastęp uczennic, które gotowe były iść na posługi naszemu przemysłowi artystycznemu. Ale, niestety, tego przemysłu artystycznego u nas jeszcze nie było”[28].

W celu umożliwienia adeptkom szkoły podjęcia pracy zarobkowej Łubieńska otworzyła w 1878 roku oddzielną „Malarnię”, w której można było obstalować „wszystko, co wchodzi w zakres rysunku lub malarstwa”, a także uzupełniać edukację w tym zakresie pod kierunkiem osób „z wyższym wykształceniem we wszelkich kierunkach malarstwa”. Prasa apelowała o zamówienia, aby „przyjść w pomoc szlachetnym usiłowaniom założycielki”[29]. Kilka lat później, w połowie 1881 roku, Łubieńska zawiadamiała na łamach prasy: „Malarnia znana pod jej nazwiskiem, wobec zgłaszających się w coraz większej liczbie pracownic wykształconych w rysunku i zwiększającego się zakresu działania, nie zmieniając kierowniczki, przybrała nazwę »Zakładu Świętego Łukasza«”[30]. Co ciekawe, pracownice zakładu nie tylko odbierały pensję, ale także partycypowały w zyskach firmy[31], otrzymując 10% „od czystego zarobku na przedsiębiorstwie. Jest to rodzaj spółki kapitału z pracą”[32]. W firmie funkcjonowały cztery wydziały: „1. Malowanie olejno obrazów kościelnych, antepediów, feretronów, portretów i wszelkich kopii obrazów, 2. Ornamentacya wyrobów przemysłowych […], 3. Malowania na porcelanie […], 4. Malowanie na szkle w ogniu wypalanem okien do kościołów i prywatnych mieszkań”[33]. I to właśnie wyroby powstające w czwartym wydziale, czyli witraże, przyniosły zakładowi największą popularność i z biegiem czasu zdominowały zakres jego działalności. Tylko w okresie do 1882 roku wykonano czterdzieści dziewięć „okien malowanych i wypalanych w ogniu”[34]. W prasie podkreślano odpowiednie wykształcenie w tej dziedzinie zarówno samej Łubieńskiej, jak i jej pracownic.

Bliżej nieokreślone „malowane okno pani Maryi Łubieńskiej”, eksponowane na wystawie dzieł „sztuki stosowanej do przemysłu” odbywającej się w lecie 1881 roku w pałacu Brühla w Warszawie, zwróciło uwagę cenionego krytyka artystycznego Karola Matuszewskiego, który podkreślił, że wprawdzie nie dorównywało ono pracom dawnych mistrzów, lecz nie było pozbawione zalet. Zaakcentował pionierską rolę Łubieńskiej we wskrzeszeniu i podźwignięciu tej „zaniedbanej gałęzi malarstwa”[35]. W szkicach poświęconych wystawie stwierdzał: „duch nowych czasów zamanifestował się wyraźnie i w dziedzinie sztuk pięknych, sprowadzając je z wyżyn ideałów […] na padół powszedniego życia”[36]. Z chwilą przekształcenia „Malarni” w Zakład św. Łukasza podkreślano, iż jego czwarty „dział ten a mianowicie ozdoby oknami kolorowanemi kościołów, który na wzór prac w wiekach średnich wykonywanych na całym zachodzie Europy doszedł w naszych czasach do tak znakomitego rozwoju, jest u nas jeszcze bardzo zaniedbany. Zakład św. Łukasza jest jedynym w kraju, który posiada specyalnie wykształcone w tym kierunku pracownice i techniczną część budowy okien zbadał dokładnie”[37]. Na tyle dokładnie, że podejmowano się w nim także konserwacji witraży. W 1904 roku prasa donosiła: „niebawem katedra włocławska powierza zakładom [sic!] św. Łukasza w Warszawie odrestaurowanie swych prastarych witraży z wieku XIII, a Wilno starego, z Paryża nadesłanego witraża, z którym początkowo nie wiedziano, jak sobie poradzić”[38].

Sama Łubieńska poznała tajemnice wytwarzania witraży pracując jako „prosta wyrobnica” w pracowniach we Wrocławiu, Wiedniu (w znanej firmie Carla Geylinga), Paryżu, Monachium i Berlinie[39]. Nie wszystkie prace związane z realizacją witraży mogły wykonywać kobiety, niezbędna okazała się męska pomoc. W powstaniu pierwszego, malowanego przez samą Łubieńską, pomagał rzemieślnik szklarski, który zdobył doświadczenie w trakcie kilkuletniej pracy w „jednej z fabryk we Francji”[40]. Panie zajmowały się przenoszeniem projektów na karton odpowiadający wymiarom okna i malowaniem na szkle, które przycinali mężczyźni pracujący w szklarni. Do obowiązków panów należało także wypalanie szkieł po naniesieniu warstwy malarskiej, spajanie gotowych elementów ołowianymi listwami i montowanie w oknach. Witraże były wykonywane w technice mieszanej, stanowiącej połączenie techniki malowidła witrażowego z klasyczną. Wedle współczesnego źródła: „na szkła […] wykrajane nakłada się dla uwydatnienia cieniów, farba tego samego, co i szkło koloru. Farba ta przygotowuje się z tegoż samego szkła, bardzo miałko tartego, z dodaniem pokostu, a niekiedy używać trzeba innej wcale farby, to jest innego koloru, aniżeli ten, który jest potrzebnym, a który dopiero takim zostanie po wypaleniu. Tak przygotowane cząsteczki obrazu wypala się w piecu ad hoc urządzonym, przy czem bardzo troskliwie pilnować trzeba stopnia dostatecznego zeszklenia się farb nałożonych. Ostudzone cząsteczki obrazu zespaja się ołowiem, tak ułożone większe części obrazu oprawia się w żelazo, a całe okno osadza się także w jedną ramę”[41]. Od 1903 roku do kierowania zakładem włączył się syn Marii Łubieńskiej, Wacław Wincenty, „wyspecjalizowany w tej gałęzi produkcji artystycznej za granicą”[42]. Najdalej w 1905 roku został jego właścicielem[43]. W tym czasie siedziba firmy mieściła się w kamienicy przy ul. Brackiej 22, a już w 1908 roku przy ul. Wspólnej 2. W 1905 roku w zakładzie było zatrudnionych osiemnastu robotników, a roczny obrót wynosił około 30–40 tysięcy rubli[44]. Zakres wyrobów obejmował „witraże, wszelkie wyroby artystycznego szklarstwa zdobniczego, roboty artystyczne malarstwa kościelnego”[45]. Prawdopodobnie około 1903 roku kierownictwo artystyczne zakładu objął poznański architekt Tomasz Pajzderski, który osiadł w Warszawie i wykładał w Szkole Sztuk Pięknych[46]. U progu nowego wieku prasa donosiła: „jeszcze nadzywczaj mało mamy nowych witraży [w kościołach]. Dostarcza ich głównie zakład Św. Łukasza, pod umiejętnem kierownictwem Marii hr. Łubieńskiej, starający się zrównać z zagranicznymi. Niestety jednak obstalunki w nim są tak rzadkie, iż nie może się odpowiednio do obecnego stanu tej gałęzi sztuki kościelnej na Zachodzie, tak słabemi siłami rozwijać”[47]. Przybywało konkurencji, jaką w samej Warszawie była przede wszystkim czynna od 1902 roku pracownia witraży Franciszka Białkowskiego i Władysława Skibińskiego, trzy lata później zastąpiona przez dwie oddzielne firmy prowadzone przez dotychczasowych wspólników[48]. Zakładowi trudno było odejść od eklektycznej stylistyki i właściwej jej techniki mieszanej na rzecz coraz modniejszej secesji z tak charakterystyczną dla niej techniką mozaikową, której rzadkim, acz znakomitym przykładem pochodzącym z pracowni Łubieńskiej jest witraż projektu Stanisława Witkiewicza do jednej z willi w Milanówku[49].

Zakład św. Łukasza zakończył działalność prawdopodobnie około 1910 roku – z tego czasu pochodzą ostatnie prace, uchwytne na obecnym etapie badań. Jego założycielka, Maria Łubieńska, dożyła sędziwego wieku. Urodzona niedługo po powstaniu listopadowym, rozwijająca działalność zawodową po powstaniu styczniowym, doczekała odzyskania przez Polskę niepodległości. Zmarła w Wilnie 20 lutego 1920 roku w wieku 87 lat. W warszawskiej prasie ukazał się skromny nekrolog podpisany przez synów, Wincentego i Tomasza[50]. Nabożeństwo żałobne zostało odprawione w kościele św. Aleksandra w Warszawie (w którym, nota bene, znajdowały się witraże z Zakładu św. Łukasza). O jej synu, a zarazem następcy w Zakładzie, Wincentym Łubieńskim nie udało się zebrać bliższych informacji. Urodzony w 1862 roku, ożeniony z Marią Kazimierą Krasicką, która w wianie wniosła mu majątek Wielka Hłusza na Wołyniu, żył przynajmniej do końca II wojny światowej[51].

*

Znanych jest kilkadziesiąt kościołów, w których znajdują lub znajdowały się „szyby kolorowe do okien kościelnych, w ogniu palone, a zatem nie zmieniające barwy przez wpływ słońca lub wilgoci”[52] wykonane u Marii Łubieńskiej. Pierwszy z nich, Złożenie do grobu, przeznaczony do kościoła św. Jana w Warszawie (obecnie katedra), powstał w roku 1874. Został umieszczony w oknie kaplicy Najświętszego Sakramentu wysokim na blisko siedem, a szerokim na niespełna dwa metry. Łubieńska miała wykonać witraż osobiście. Przy realizacji kompozycji, dla której wzorem był obraz Annibale Carraciego, korzystała prawdopodobnie z pomocy Teofila Lenartowicza[53]. Witraż powstał z fundacji jej stryjecznej siostry, Adeli, której rodziców, Tomasza i Konstancję Łubieńskich, upamiętniał. Praca zwróciła szczególną uwagę Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego, który stwierdzał, że „jako dzieło miejscowe i bez pomocy zagranicy wykonane, już z tego choćby względu obchodzić nas powinno”[54]. Wobec niezachowania się witrażu do naszych czasów zasadne wydaje się w tym miejscu przytoczenie jego opisu pióra Sobieszczańskiego, stanowiącego – dzięki uwagom o kolorystyce – cenne uzupełnienie czarno-białej ryciny [il. 1]:

Wokoło przy ramie obiega drobny, perełkowy szlaczek, obok niego podnoszą się od dołu ku górze dwa złociste gotyckie filary zakończone pod arkada okna potrójnym łukiem, zdobnym w takież złote krzyże. Ponad łukami część okna pozostała składa się z tła matowo w deseń malowanego i podzielonego czerwonemi liniami na kwadraciki ukośnie biegnące. Pod łukami znajduje się błękitne podniebie, także w kwadraty drobne, ukośnie idące podzielone, z których każdy pomalowany jest czarnemi krzyżami i po rogach żółtemi krążkami zakończone. Pod temi rozwija się jakby firanka, u góry frendzlą złotą zdobna, stanowiąca tło obrazu. Na tle owem (or argente) rysunek figuralny dobrze się uwydatnia; koloryt ich jest bogaty, silny i harmonijny. Pod obrazem są herby fundatorki i jej rodziców, oraz napisy objaśniające intencyę, w jakiej, przez kogo i kiedy obraz ten został odmalowany, co wszystko umieszczono w czterech ozdobnych medalionach obok siebie idących. Wreszcie ostatnią część okna, stanowi szafirowe w festonach nakrycie, od którego aż do ramy spuszcza się gruba frendzla. Dla nie mających bliskiego wzroku nastręcza się tu tylko uwaga, że twarz Chrystusa Pana i twarze otaczających go figur zbyt starannie są wymodelowane, a stąd widziane z daleka, nieco na wyrazistości tracą, ponieważ szczegóły w takim oddaleniu giną. Toż samo powiedzieć by można o częściach obnażonych, niedość ostro i wyraźnie uwydatnionych. W ogóle jednak całe okno korzystne czyni wrażenie, nawet nie osiągnięta na podniebiu błękitnem jednolitość tonu (zdaje się przy wypaleniu) bynajmniej całości nie psuje, owszem, czyni ją żywszą i mniej jednostajną[55].

 

Współcześni podkreślali: „archikatedra piękną zyskała ozdobę. Za to jednak dawniejsze jej okna z szyb kolorowych tym większem teraz ubóstwem świecą. Może znowu która z zamożniejszych rodzin zechce, czy to w znaczeniu pomnikowem, czy inną pobożną intencją kierowana, ponieść ofiarę na zbudowanie innego okna, a archikatedra nasza przyozdabiałaby się powoli z prawdziwą dla kraju korzyścią, bo z rozwojem sztuki”[56]. Rzeczywiście, w następnych latach (już w Zakładzie św. Łukasza) wykonano jeszcze przynajmniej dwa witraże: Św. Paweł Apostoł (1887) i Św. Jan Chrzciciel (1889)[57].

W 1879 roku powstały przynajmniej dwa koliste witraże, Salvator Mundi [il. 2] i Św. Józef [il. 4], do kościoła św. Anny w Jakubowie koło Mińska Mazowieckiego – najstarsze ze znanych, które zachowały się pomimo zburzenia starego kościoła. Wprawiono je w okna nowej, neogotyckiej świątyni. Zdecydowanie wyróżniają się na tle pozostałych witraży kościoła wykonanych po ukończeniu jego budowy (1903) również w firmie Łubieńskiej[58] [il. 3]. Na witrażu z wizerunkiem św. Józefa widoczna jest u dołu inskrypcja: fecit / A.[nno] D.[omini] 1879 M.[aria] Ł.[ubieńska] [il. 4]. Jak dotąd, jest to jedyna znana sygnatura sprzed powstania Zakładu św. Łukasza. Około 1882 roku pracownia wykonała witraże do neogotyckiego kościoła pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Kuczynie k. Ciechanowca, ufundowane przez Ludwikę z Kuczyńskich Ostrowską[59]. Kilka lat później (po 1884 roku) zakład zrealizował wielofiguralne witraże do kościoła ewangelicko-augsburskiego pw. św. Jana w Łodzi[60] przedstawiające sceny nowotestamentowe (zachowane w zakrystii i w części okien nad emporami[61] [il. 5]. Prawdopodobnie około 1886 roku powstały witraże do nowo zbudowanego kościoła św. Barbary w Warszawie[62], a dwa lata później – do neogotyckiego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w podwarszawskiej miejscowości Zerzeń[63]. Przed 1883 rokiem wystrój kaplicy rzymskokatolickiego seminarium duchownego w Przemyślu został wzbogacony o „obraz Najświętszej Panny Częstochowskiej” umieszczony w oknie nad ołtarzem, fundowany przez ks. kanonika Jana Puzynę, wychowanka tegoż seminarium[64]. W tym samym czasie miały powstać pierwsze witraże do gotyckiej fary św. Mikołaja w Bochni, przy czym zachowały się tylko trzy późniejsze: Św. Mikołaj (1888) – w oknie nad chórem muzycznym [il. 6], Święci Jacek i Czesław oraz Matka Boska Różańcowa (1897) – w kaplicy Matki Boskiej Różańcowej [il. 7]. Najdalej w 1890 roku Stanisław i Maria Kossakowscy sprawili witraż do kościoła św. Aleksandra w Warszawie przedstawiający „na łagodnym tle niebieskim ołtarz o dwóch kondygnacjach; w górnej jest wizerunek Michała Archanioła, w dolnej Śgo Józefa. Artystyczną tę prawdziwie pracę zdobią także herby ofiarodawców”[65], dwa lata później panie hrabina Słubicka i senatorowa Karnicka ufundowały dwa kolejne „ozdobne okna kolorowe”. Witraż upamiętniający Jana i Justyna Karnickich przedstawiał: „w pośrodku postać świetlaną Chrystusa, po bokach Śty Jan i Śta Emilia. Dołem Najświętsza Panna i grupa świętych, poniżej napis i herb Karnickich: Kościesza”[66]. W 1894 roku odnotowano wstawienie w kościele jeszcze dwóch „okien malowanych przedstawiających patronów ofiarodawców, którzy u stóp ich klęczą, wedle zwyczaju przyjętego w wiekach średnich”[67]. Nieco wcześniej (ok. 1893 roku) w zakładzie powstały witraże do dwóch warszawskich kościołów: Panny Marii na Nowym Mieście – Serce Jezusa i Serce Marii oraz Świętych Piotra i Pawła – o nieustalonej tematyce[68]. W 1894 roku ks. proboszcz Antoni Brykczyński ufundował dwa witraże do prezbiterium neogotyckiego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego w Goworowie koło Ostrołęki przedstawiające św. Franciszkę Rzymiankę i św. Stanisława wskrzeszającego Piotrawina, patronów jego rodziców; dwa kolejne witraże do kaplicy przy tejże świątyni – Matka Boska i Św. Mikołaj – finansował Mikołaj Glinka[69]. Pracowni Marii Łubieńskiej można zapewne przypisać wykonanie „obrazu św. Antoniego malowanego na szkle”, który w 1894 roku umieszczono w jednym z okien barokowego kościoła św. Antoniego przy ul. Senatorskiej w Warszawie[70]. W następnym roku powstały witraże do gotyckiego kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Myślenicach niedaleko Krakowa[71]: Św. Piotr i Św. Paweł, ufundowane do prezbiterium przez ks. proboszcza Antoniego Dobrzyńskiego, oraz Zwiastowanie (zachowany)do barokowej kaplicy Matki Boskiej Pani Myślenickiej. W dolnej kwaterze jednego z witraży prezbiterialnych został przedstawiony portret fundatora[72]. Wydaje się, że najpóźniej w 1896 roku powstały witraże, które znajdują się w gotycko-barokowej kolegiacie w Kaliszu: Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny, odpowiadający wezwaniu kościoła – w prezbiterium nad wielkim ołtarzem i Zwiastowanie – w zamknięciu nawy bocznej (prawej)[73]. Po 1897 roku w Zakładzie św. Łukasza zamówione zostały witraże do kaplicy pw. św. Rodziny w południowym ramieniu transeptu neogotyckiego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Łodzi. W trzech oknach znajdują się przedstawienia: NMP Niepokalanie Poczęta z Dzieciątkiem (w centrum) oraz św. Józef  i św. Joachim[74]. W 1898 roku „x. wikary i kupcy miasta Pilicy” ufundowali witraże figuralne Matka Boska Różańcowa [il. 8] i Św. Jan Chrzciciel, ukazujący patrona kościoła, do prezbiterium gotyckiego kościoła w tymże mieście[75]. W siedemnastowiecznym kościele św. Michała Archanioła w Sokolinie, nieopodal Kazimierzy Wielkiej[76], do dziś zachowało się w oknach nawy kilka witraży pochodzących z warszawskiej pracowni: Św. Stanisław wskrzeszający Piotrowina [il. 9], Św. Józef rozmawiający z Jezusem, Adoracja Krzyża Świętego przez Anioły, Matka Boska Częstochowska [il. 10]. Tylko na witrażu z Matką Boską widnieje data 1898. O rok późniejsze są witraże Serce Jezusa i Serce Marii w prezbiterium gotyckiego kościoła w pobliskich Bejscach. Również w 1899 roku w zakładzie powstały witraże do neogotyckiego kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wojcieszkowie. Jeden z nich, Matka Boska Częstochowska adorowana przez świętych polskich, jest fundacją proboszcza ks. Tadeusza Habdan Leszczyńskiego „Na podziękowanie Bogu za XXV lat kapłaństwa”, jak głosi umieszczona na nim inskrypcja; poniżej głównego przedstawienia ukazano anioła trzymającego chorągiew z datą 1897, która upamiętniała rozbiórkę starego, drewnianego kościoła[77] [il. 11]. Dwa kolejne, w prezbiterium, przedstawiają świętych patronów Ludwiki i Kazimierza Plater-Zyberk, młodo zmarłych dzieci miejscowego dziedzica[78]. Prawdopodobnie jeszcze w XIX wieku powstały dwa witraże do prezbiterium neogotyckiego kościoła św. Antoniego Padewskiego (ukończonego 1867) w Huszlewie na Mazowszu z herbami fundatorów, hrabiów Woronieckich[79]. Na początku XX wieku wykonano witraże do klasycystycznego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego w Towianach na Litwie (Odnalezienie Krzyża, ok. 1900)[80], barokowego kościoła św. Anny w Lubartowie (1900), do pięciu okien prezbiterium neogotyckiego kościoła (obecnie katedra) pw. Opieki Najświętszej Marii Panny w Radomiu (Najświętsza Maria Panna i św. Józef, Zwiastowanie oraz Święci Ludwik i Franciszek, Święci Władysław i Rozalia oraz Chrystus w Ogrojcu, 1901)[81], kaplicy szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie (ok. 1902)[82]. Witraż w Lubartowie (w bocznej nawie, nad ołtarzem Matki Boskiej) ufundował Michał Urban, gospodarz z Majdanu Kozłowskiego[83]; kompozycja przedstawia ofiarodawcę we włościańskiej sukmanie, z twarzą o portretowym charakterze, klęczącego na stopniach architektonicznego ołtarza w chwili modlitwy przed obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy [il. 12]. W 1902 roku powstały witraże ze świętymi: Leonem, Piotrem, Jadwigą Śląską [il. 13] i Stanisławem Kostką znajdujące się w drewnianym kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Krzeszowie nad Sanem[84] oraz Św. Piotr i Paweł, Święci Stanisław i Ludwik – w prezbiterium renesansowego kościoła św. Stanisława w Czemiernikach. Niewykluczone, iż dwa z nich, Św. Piotr i Św. Stanisław są tożsame z witrażami prezentowanymi przez Łubieńską w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w 1902 roku. Około rok późniejsze są witraże sprawione do kościoła w Dąbrowie nad Czarną niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego[85]. Duży zespół witraży figuralnych wykonano w Zakładzie św. Łukasza w latach 1900–1904 do nowo wzniesionego neogotyckiego kościoła filialnego Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Ciechocinku. Wśród postaci przedstawionych na wirażach odnajdujemy patronów kościoła, świętych polskich (Jadwigę Śląską, Stanisława Kostkę) [il. 14], Bronisławę oraz między innymi święte Teklę, Balbinę i Helenę. Witraże Św. Mateusz i Św. Felicjan zostały „ofiarowane na pamiątkę 50-lecia kapłaństwa ks. Lutoborskiego 17 IX 1904”[86]. O. Felicjanowi, reformacie, z urodzenia Mateuszowi Lutoborskiemu, uzdrowisko zawdzięczało inicjatywę budowy kościoła. Również w 1903 roku rozpoczęła się trwająca kilka lat realizacja prac do neogotyckiego kościoła świętych Piotra i Pawła w Wasiliszkach w województwie wileńskim. Jest to największy znany obecnie zespół witraży wykonanych w pracowni Łubieńskiej, liczący dziewiętnaście witraży figuralnych, w tym liczne wizerunki świętych polskich[87]. W niektórych wykorzystano projekty przeznaczone do Ciechocinka (np. Św. Izydor, Św. Anna nauczająca Marię)[88] czy w bocheńskiej fary (Święci Jacek i Czesław)[89]. W witrażu przedstawiającym kobietę modlącą się przed ołtarzem z obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy powielono schemat kompozycji z Lubartowa; prawdopodobnie także tutaj sportretowano ofiarodawczynię, Anielę Narbut[90]. W maswerkach niektórych witraży przedstawiono szczególnie czczone wizerunki Matki Boskiej: z Gietrzwałdu, Szydłowieckiej, z Rokitna, Berdyczowskiej, Domagaliczowskiej, Zebrzydowskiejn oraz Trockiej[91]. Jeden z witraży ukazuje obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej unoszony i adorowany przez anioły. Ze względu na osobę fundatorki na szczególną uwagę zasługuje witraż z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, który powtarza wzór (znany choćby z Sokoliny), jednocześnie wprowadzając nowy – panoramę Jasnej Góry i inskrypcję z fragmentem Mickiewiczowskiej Inwokacji. Ofiarowała go w roku 1908 sama Maria Łubieńska ku pamięci swych najbliższych – męża Pawła, ojca Henryka i brata Edwarda Łubieńskich[92]. Ostatnie znane obecnie witraże z warszawskiej pracowni powstały pod koniec pierwszej dekady XX wieku. Do najpóźniejszych należą witraże w kościołach Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Milejowie na Lubelszczyźnie (1907)[93], Zwiastowania w Janówce na Podlasiu (konsekracja 1908)[94], w neogotyckich kościołach Przemienienia Pańskiego w Malowej Górze nad Krzną[95] (Święci Piotr i Paweł oraz Święci Stanisław BM i Kazimierz królewicz, fundacji Marii z Janowskich, wdowy po generał-majorze inżynierze Stanisławie Kierbedziu, ok. 1909) i świętych Piotra i Pawła w Kurowie koło Białej Podlaskiej (1910). Szczególnie interesujący jest witraż w kaplicy bocznej milejowskiego kościoła przedstawiający tronującą Madonnę adorowaną przez stany (duchowny, szlachecki, mieszczański i włościański) [il. 15]. Wzorem dla witraża kurowskiego – pełniącego funkcję nastawy dla neobarokowego ołtarza – była Immaculata pędzla Murilla[96], ciesząca się wśród duchowieństwa i wiernych niesłabnącą popularnością.

Przedstawione witraże stanowią zapewne niewielką część realizacji Zakładu św. Łukasza. Według współczesnych źródeł powstałe w nim dzieła miały zdobić kilkaset kościołów w Królestwie Polskim, „prowincjach zabranych” (między innymi w Kobylnikach, Szementowszczyźnie, Wace, Retowie, Krelindze, Humaniu, Wołodówce, Białocerkwi, Kapuścianej, Połonnem, Oratowie, Wołoczyskach)[97], także na obszarze zaboru pruskiego (choćby w wielkopolskim Gnieźnie) i austriackiego. Zamówienia z Galicji zaczęły napływać najdalej na początku lat 80. XIX wieku, ale – jak wynika z przedstawionego zestawienia – nie były liczne, mimo podejmowanych przez Łubieńską działań reklamowych, których przykładem jest wystawienie w Krakowie w 1885 roku w księgarni katolickiej Władysława Miłkowskiego witraża przedstawiającego Św. Stanisława błogosławiącego królowi i dygnitarzów państwa, traktowanego jako „okaz dla chcących zamówić witraże”[98]. Na tym terenie zdecydowanie popularniejsze były pracownie austriackie i rodzimy, krakowski warsztat Teodora Zajdzikowskiego, a od 1902 roku Krakowski Zakład Witrażów. U św. Łukasza powstały również witraże do bliżej nieokreślonych świątyń na terenie Rosji, w Smoleńsku, Petersburgu i Tomsku[99]. W 1894 roku pracownia miała otrzymać zlecenie od nieznanego z imienia ks. Kubiaka ze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej na wykonanie dwóch „okien malowanych” do polskiego kościoła katolickiego[100]. Łubieńska przyjmowała także zlecenia na skromne oszklenia „taflami w ołów oprawnemi”[101]. Najwięcej witraży trafiało do nowo budowanych kościołów neogotyckich (projektowanych między innymi przez Józefa Piusa Dziekońskiego, Konstantego Wojciechowskiego, Tomasza Pajzderskiego), ale odnajdujemy je także w świątyniach gotyckich i nowożytnych. Wiele z nich znacznie ucierpiało podczas wojen światowych i wojny 1920 roku, część zastąpiono wówczas nowymi, wykonanymi już w innych pracowniach[102]. W niektórych kościołach zachowały się tylko fragmenty oryginalnych witraży. Ich przykłady odnajdujemy w późnorenesansowym kościele Trójcy Świętej w Radzyniu Podlaskim (w prezbiterium bordiura z imieniem Św. Kunegunda, inskrypcją fundacyjną, nazwą zakładu i datą 18 […]) i św. Mikołaja w Lublinie (w kaplicy relikty obramienia z sygnaturą, datą 1904 i fragment sceny głównej sugerujący przedstawienie Matki Boskiej z Lourdes)[103].

Na podstawie zebranego dotychczas materiału trudno dokonać rzetelnej charakterystyki dokonań Zakładu św. Łukasza. Można jednak zauważyć, że przeważają przedstawienia postaci świętych, ukazywanych pojedynczo lub łączonych w pary, najczęściej w hieratycznej pozie, ujęte obramieniem architektonicznym o cechach gotyckich lub nowożytnych (w zależności od stylu kościoła), często na tle zawieszonej draperii. Mniej liczne są ujęcia w popiersiu i kompozycje wielofigurowe. Postaci są modelowane realistycznie, światłocieniowo. Wszystkie witraże mają nasyconą, silnie kontrastową kolorystykę. Prace te powstawały niewątpliwie w oparciu o oryginalne kartony, ale posługiwano się również wzornikami i powielano schematy kompozycyjne, wprowadzając mniej lub bardziej znaczące modyfikacje. Większość z nich reprezentuje przeciętny poziom artystyczny, a stylistycznym eklektyzmem wyraża gust zleceniodawców z trudem przyjmujących nowe prądy w sztuce. Nieśmiałe zwiastuny secesji można odnaleźć tylko w niektórych witrażach z początku XX wieku, przeważnie w sposobie traktowania tła.

Na obecnym etapie badań trudno wskazać projektantów witraży kościelnych realizowanych w Zakładzie św. Łukasza. Znane jest tylko nazwisko Leona Biedrzyńskiego (Zerzeń). Można przypuszczać, że z firmą współpracowali malarze związani ze szkołą Łubieńskiej. Z grona zatrudnionych pań-malarek znana jest tylko niejaka Szymańska, której nazwisko kryje się wśród motywów ornamentu witraża Św. Józef w kościele w Jakubowie. Sama właścicielka zakładu – „utalentowana artystka”[104]przynajmniej początkowo osobiście uczestniczyła w procesie powstawania witraży, później zapewne tylko nadzorowała ich wykonanie. Wiele witraży jest sygnowanych i datowanych.

*

Maria Magdalena Łubieńska odegrała istotną rolę w odrodzeniu i rozwoju sztuki witrażowniczej na ziemiach polskich – jako malarka, a przede wszystkim właścicielka pracowni. Jej pionierska działalność spotykała się z żywym i życzliwym zainteresowaniem prasy. Zakład św. Łukasza był rekomendowany przez „Przyjaciela Sztuki Kościelnej” – oficjalny organ Towarzystwa Świętego Łukasza zawiązanego dla „podniesienia sztuki kościelnej”[105]. Z biegiem lat zmieniła się ocena prac zakładu, jego nazwa stała się synonimem eklektyzmu i złego gustu. W latach 20. XX wieku Eligiusz Niewiadomski, artysta malarz, który był zresztą i projektantem witraży, pisał: „to, co nazywano „witrażami”, a wykonywano w różnych bogobojnych »zakładach św. Łukasza«, nie miało nic wspólnego ani z twórczością, ani ze stylem. Były to po prostu ordynarne i bez poczucia tonu malowane pędzlem na dużych arkuszach bezbarwnego szkła kopie – z obrazów włoskich lub flamandzkich mistrzów”[106]. Z dzisiejszej perspektywy działalność Marii Łubieńskiej rysuje się inaczej, założony przez nią Zakład św. Łukasza został już dostrzeżony w badaniach historyczno-artystycznych[107], a jego założycielka doceniona jako artystka[108].

[/member]


[1] Łubieńska Maria Magdalena, w: Słownik artystów polskich (dalej: SAP), t. 5, Warszawa 1993, s. 189; R. Kołodziejczyk, Łubieński Henryk, w: Polski Słownik Biograficzny (dalej: PSB), t. XVIII, z. 4, Wrocław–Warszawa–Kraków 1973, s. 483.

[2] Z. Grodecka, Łubieński Paweł, w: PSB, jak przyp. 1, s. 495–496. W biogramie omyłka w dacie ślubu: 1885, zamiast 1855. Pierwsza żona Pawła, Tekla z Łubieńskich, zmarła w 1853 roku. Pierwsze dziecko Pawła i Marii Łubieńskich przyszło na świat w roku 1858.

[3] Synowie: Tadeusz (1860–1918), Wacław Wincenty (1862–?), Tomasz (1865–1950), Konstanty Ireneusz (1871–1871); por. www.genealogiapolska.pl [dostęp: 16 III 2012], córka Tekla Barbara (1858–1886), por. nota w biogramie jej przyrodniej siostry: Łubieńska Maria Antonina, w: SAP, jak przyp. 1.

[4] D. Czapczyńska-Kleszczyńska, Rola kobiet w odrodzeniu polskiego witrażownictwa, referat wygłoszony w Krakowskim Oddziale Stowarzyszenia Historyków Sztuki 22 IV 2009 roku; eadem, Zapomniane. Rola kobiet w odrodzeniu i rozwoju nowoczesnego witrażownictwa (artykuł złożony do druku w materiałach z jubileuszowej sesji prof. Anny Sieradzkiej, która odbyła się 6 XII 2011).

[5] Kościół parafialny pw. św. Lamberta, www.radomsko.pl [dostęp: 27 IX 2012].

[6] Przykładem działalność Marii z Glogerów Rostworowskiej z Kowalewszczyzny, która po utracie majątku przybyła do Warszawy i w 1874 roku otworzyła zakład krawiecki ubiorów dziecięcych: Narcyza Żmichowska, Listy, t. IV: Rozmowy z Julią, z rękopisu wydała B. Winklowa, Warszawa 2009, s. 16.

[7] Z wystawy powszechnej w Paryżu, „Kłosy” 5, 1867, nr 105, s. 4.

[8] A.M. Drexlerowa, A.K. Olszewski, Polska i Polacy na powszechnych wystawach światowych 1851–2000, Warszawa 2005, s. 58.

[9] H. Kubaszewska, Kossak Juliusz, w: SAP, t. 4, Wrocław–Warszawa–Wrocław–Gdańsk 1986, s. 135.

[10] Łubieńska 1993, jak przyp. 1.

[11] Ibidem; Katalog zbiorów Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, Warszawa 1925, s. 11, poz. 299; J. Frycz, Odrodzenie sztuki witrażowej w XIX i XX wieku, „Szkło i Ceramika” 6, 1974, s. 178.

[12] M. Kosieradzki, Tradycja miejsca – ludzie. Feliks Sobański: cbr.edu.pl/rme-archiwum/2005 [dostęp: 10 X 2012]. Sobański był wówczas właścicielem Guzowa, dawnego majątku Henryka Łubieńskiego, współtwórcą Muzeum Rolnictwa i Przemysłu w Warszawie.

[13] E. Świeykowski, Pamiętnik Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie 1854–1904, Kraków 1905, s. 163.

[14] Ruch. Kalendarz encyklopedyczny na rok zwyczajny 1887, Warszawa 1887, s. 109.

[15] Kołodziejczyk 1973, jak przyp. 1.

[16] T. Żuchlewska, Henryk Łubieński (1793–1883) i jego działalność gospodarczo-społeczna, „Rocznik Żyrardowski” 6, 2008, s. 537–570.

[17] R. Fański, W fabryce witrażów artystycznych. Słówko o starej sztuce – przyszłości, „Życie i Sztuka” 1904, nr 41 (8/21 X), s. 5. O ówczesnym systemie kształcenia kobiet zob. m.in. A. Morawińska, Artystki polskie, w: Artystki polskie. Katalog wystawy. Muzeum Narodowe 1991, red. A. Morawińska, Warszawa 1991, s. 11.

[18] W. Bartkiewicz, Szkoła żeńska rysunku i malarstwa, „Bluszcz” 3, 1868, t. 4 (27 II/10 III), s. 1. Adres szkoły podany w biogramie Pawłowicza: J. Polanowska, Pawłowicz Edward Bonifacy, w: SAP, t. 6, Warszawa 1998, s. 473 n.

[19] Bartkiewicz 1868, jak przyp. 18, s. 1–2.

[20] Kubaszewska 1986, jak przyp. 9.

[21] A. Ryszkiewicz, Wojciech Gerson, w: SAP, t. 2, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1975, s. 311.

[22] A. Melbechowska-Luty, Kostrzewski Franciszek, w: SAP, jak przyp. 9, s. 161.

[23] Artystki polskie, jak przyp. 17, s. 371.

[24] Ibidem; J. Derwojed, Buchbinder Szymon, w: SAP, t. 1, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1971, s. 266, nie wspomina o tej działalności artysty.

[25] Polanowska 1998, jak przyp. 18.

[26] Nagrody na wystawie Pracy Kobiet, „Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza” 6, 1877, nr 47 (12/24 XI), s. 1. W tym samym dziale nagrodę otrzymała także jej pasierbica (Maria) Antonina Łubieńska.

[27] Zakład św. Łukasza, „Rola” 21, 1903, nr 6 (25 I/7 II), s. 288.

[28] Fański 1904, jak przyp. 17, s. 5.

[29] (W przeciągu lat…), „Kronika Rodzinna” 6, 1878, nr 22 (3/15 XI), s. 703.

[30] (Odbieramy odezwę…), „Kronika Rodzinna” 9, 1881, nr 11 (1 VI), s. 352; (Otrzymaliśmy zawiadomienie…), „Biesiada Literacka” 11, 1881, nr 281 (8/20 V), s. 320.

[31] (Pani Maria Lubieńska zawiadamia…), „Tygodnik Ilustrowany”, 1881, nr 282 (21 V), s. 331. Zakład był rodzajem spółki kapitału z pracą.

[32] (Otrzymaliśmy zawiadomienie…) 1881, jak przyp. 30.

[33] (Odbieramy odezwę…) 1881, jak przyp. 30.

[34] Kronika kościelna, „Przegląd Katolicki” 20, 1882 (20 V), s. 459; por. T. Szybisty, Sztuka sakralna Krakowa w wieku XIX, cz. 4: Malarstwo witrażowe, Kraków 2012, s. 140.

[35] K. Matuszewski, Estetyczne znamiona czasów i ich odbicie się w wyrobach kunsztu i przemysłu od XVI-go wieku do chwili obecnej (Szkice o wystawie dzieł sztuki stosowanej do przemysłu w Pałacu Brühlowskim, od 14 czerwca do 17 lipca 1881 r.), „Biblioteka Warszawska” 3, 1881, s. 346.

[36] Ibidem, s. 333.

[37] (Odbieramy odezwę…) 1881, jak przyp. 30.

[38] Witraże kościelne, „Kurier Poznański” 33, 1904, nr 214 (18 IX), s. 3. Dziękuję p. Ryszardowi Piechowiakowi za wskazanie tego źródła.

[39] Ibidem; Fański 1904, jak przyp. 17, s. 5.

[40] Malarstwo na szkle, „Przegląd Katolicki” 13, 1875, nr 15 (3/15 IV), s. 233.

[41] Ibidem.

[42] Zakład św. Łukasza 1903, jak przyp. 27.

[43] Księga adresowa przemysłu fabrycznego w Królestwie Polskim na rok 1906, oprac. L. Jeziorański, Warszawa 1905, poz. 1256.

[44] Ibidem.

[45] Ibidem.

[46] K. Sobkowicz, Architekci wielkopolscy. Biogramy – dzieła – stowarzyszenia, cz. 1: Lata 1886–1939, Poznań 1988, s. 9. Za wskazanie związku T. Pajzderskiego z Zakładem dziękuję p. Ryszardowi Piechowiakowi.

[47] Witraże w kościele goworowskim, „Tygodnik Ilustrowany” 1900, nr 19 (12 V/29 IV), s. 377.

[48] D. Czapczyńska-Kleszczyńska, Działalność Franciszka Białkowskiego i Władysława Skibińskiego. Przyczynek do badań nad dziejami warszawskich pracowni witrażowniczych, „Sacrum et Decorum” 5, 2012, s. 63–86.

[49] Fański 1904, jak przyp. 17.

[50] (Nekrolog), „Kurier Warszawski” 100, 1920, nr 81 (20 III), s. 13.

[51] G. Rąkowski, Wołyń. Przewodnik po Ukrainie Zachodniej, cz. I, Pruszków 2005, s. 73; Poszukiwani spadkobiercy: centrum.jaroslawrokicki.pl [dostęp: 28 IX 2012].

[52] Cyt. wg: Szybisty 2012, jak przyp. 34, s. 141, przyp. 313.

[53] Szkice w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie. Za ich wskazanie dziękuję drowi Tomaszowi Szybistemu.

[54] F. M. S. [Sobieszczański], Okno malowane na szkle w kościele św. Jana w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany”, 15, 1875, nr 388 (5 VI), s. 356.

[55] Ibidem.

[56] Malarstwo na szkle 1875, jak przyp. 40, s. 234.

[57] warszawamoimoczkiem.blogspot.com [dostęp: 20 VII 2010]. Żaden się nie zachował.

[58] Za informację dziękuję p. Andrzejowi Skalskiemu.

[59] Katalog Zabytków Sztuki w Polsce. Seria nowa, t. 9, z. 2, Ciechanowiec, Zambrów, Wysokie Mazowieckie i okolice, oprac. M. Kałamajska-Saeed, Warszawa 1986, s. 48.

[60] Obecnie kościół rzymskokatolicki Najświętszego Serca Jezusa.

[61] J. Dominikowski, Łódzkie witraże przełomu stuleci, w: Dziedzictwo polskiej sztuki witrażowej, red. K. Pawłowska, J. Budyn-Kamykowska, Kraków 2000, s. 70–71.

[62] Witraże kościelne 1904, jak przyp. 38.

[63] Warszawa.wikia.com/wiki/Kościół_Wniebowzięcia_Najświętszej_Maryi_Panny [dostęp: 9 III 2012]. W 1944 roku kościół został prawie całkowicie zniszczony.

[64] Malarstwo. Kaplica Seminaryjum łac. w Przemyślu, „Przyjaciel Sztuki Kościelnej” 1, 1883, nr 6, s. 111 (tu wspomniany także witraż do gotyckiego kościoła w Niepołomicach); J. Kołaczkowski, Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki dawnej w Polsce, Kraków–Warszawa 1888, s. 586; por. Szybisty 2012, jak przyp. 34, s. 140, przyp. 312; A. Laskowski, Z prac Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Rzeszowie nad rozpoznaniem zasobu witraży na terenie Polski południowo-wschodniej, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 56, 2008, nr 1, s. 135, przyp. 18.

[65] Pracownia malarska, „Biesiada Literacka” 30, 1890, nr 31 (1 VIII), s. 74.

[66] Zakład malowania hr. Marii Łubieńskiej, „Bluszcz” 28, 1892, nr 28 (2/14 VII), s. 223.

[67] (W kościele św. Aleksandra …), „Bluszcz” 30, 1894, nr 48 (17/29 XI), s. 384.

[68] Za informacje dziękuję drowi Tomaszowi Szybistemu.

[69] (W kościele św. Aleksandra…) 1894, jak przyp. 67; Witraże w kościele goworowskim 1900, jak przyp. 47. Kościół uszkodzony w czasie I wojny światowej. Obecnie są w nim witraże wykonane przez Franciszka Białkowskiego.

[70] (W kościele św. Antoniego …), „Bluszcz” 30, 1894, nr 18 (21 IV/3 V), s. 144.

[71] (W kościele św. Aleksandra …) 1894, jak przyp. 67.

[72] Kwatera przechowywana na plebani. Pod portretem (w popiersiu) banderola z nazwiskiem fundatora, datą wykonania i nazwą wykonawcy.

[73] A. Tabaka, M. Błachowicz, O dziewiętnastowiecznym wystroju kościoła Wniebowzięcia NMP w Kaliszu: www.swietyjozef.kalisz.pl/?dzial=Osanktuarium&id=13 [dostęp: 20 VII 2011].

[74] Dominikowski 2000, jak przyp. 61, s. 70 błędnie przypisuje Zakładowi wykonanie witraży do prezbiterium i nawy, które w rzeczywistości powstały w pracowni Józefa Kosikiewicza w roku 1891. Dziękuję Recenzentowi niniejszego artykułu za wskazanie właściwej atrybucji.

[75] Za wskazanie witraży i użyczenie fotografii dziękuję p. Irenie Kontny. Obydwa sygnowane i datowane.

[76] Warto zauważyć, że w Kazimierzy Wielkiej od 1845 roku działała cukrownia „Łubna” założona przez Kazimierza Łubieńskiego, stryjecznego brata właścicielki Zakładu św. Łukasza.

[77] J. Żywicki, Architektura neogotycka na Lubelszczyźnie, Lublin 1998, s. 335.

[78] P. Renacie Sarzyńskiej-Janczak dziękuję za użyczenie fotografii witraży.

[79] pl.wikipedia.org/wiki/Huszlew [dostęp: 20 V 2012].

[80] J. Kucharska, Ilustrowany przewodnik po zabytkach na Wileńszczyźnie i Żmudzi, Burchard Edition 2004, s. 228.

[81] Program konserwacji witraży w katedrze pw. Opieki Najświętszej Marii Panny w Radomiu. Wersja I, oprac. Pracownia Furdyna, mps, Kraków 2007: katedra.radom.opka.org.pl [dostęp: 2 X 2011]. Witraże do pozostałych okien powstały w następnych latach w warszawskich pracowniach Franciszka Białkowskiego i Michała Olszewskiego. Podczas niedawno przeprowadzonej restauracji zamieniono miejscami postaci św. Franciszka (wcześniej towarzyszył św. Rozalii) i św. Władysława (wcześniej ze św. Ludwikiem).

[82] Witraże kościelne 1904, jak przyp. 38.

[83] Dziękuję p. Joannie Kuciębie-Wojciechowskiej za wykonanie fotografii.

[84] Laskowski 2008, jak przyp. 64, s. 135; A. Szykuła-Żygawska, Zabytkowe witraże w kościołach diecezji zamojsko-lubaczowskiej, „Barwy Szkła” 2012, nr 3, s. 7–8. Dziękuję p. Marcie Nikiel za wykonanie fotografii.

[85] Za informację dziękuję p. Andrzejowi Skalskiemu.

[86] K. Hewner, Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Ciechocinku, Ciechocinek 2001, s. 29–30. P. Andrzejowi Bochaczowi dziękuję za wykonanie fotografii witraży.

[87] K. Mączewska, Kościół parafialny pw. Świętych Piotra i Pawła w Wasiliszkach Starych, w: Kościoły i klasztory rzymskokatolickie dawnego województwa wileńskiego, t. 3, red. M. Kałamajska-Saeed, Kraków 2010 (= Materiały do dziejów sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, red. J. Ostrowski, cz. III), s. 81–82, il. 193–210.

[88] Ibidem, il. 193 i 202 oraz Hewner 2001, jak przyp. 86, il. 31.

[89] Mączewska 2010, jak przyp. 87, s. 82, il. 200.

[90] Ibidem, il. 199.

[91] Ibidem, il. 200, 201, 203, 204, 205, 207, 208.

[92] Edward Łubieński (1819–1867), pisarz, działacz katolicki i konserwatywny, pochowany w kościele św. Klaudiusza w Rzymie.

[93] Dziękuję p. Katarzynie Tur-Marciszuk za informację i fotografie witraży.

[94] Za informację dziękuję p. Andrzejowi Skalskiemu.

[95] Żywicki 1998, jak przyp. 77, s. 258.

[96] T.K., Kościół św. św. Piotra i Pawła – Kurowo, pow. Sierpecki, forum.tradytor.pl [dostęp: 21 VI 2011].

[97] Witraże kościelne 1904, jak przyp. 38.

[98] Szybisty 2012, jak przyp. 34.

[99] Zakład św. Łukasza 1903, jak przyp. 1906.

[100] (W kościele św. Aleksandra …) 1894, jak przyp. 67.

[101] J. Dziekoński, (Zbudowany podług …), „Architekt” 6, 1905, z. 7, szp. 110.

[102] Patrz: przyp. 70.

[103] Za informację dziękuję p. Katarzynie Tur-Marciszuk. Według obecnego proboszcza, ks. Bogdana Zagórskiego, były jeszcze dwa witraże w prezbiterium: Św. Mikołaj i Jezus Miłosierny.

[104] Sobieszczański 1875, jak przyp. 54.

[105] O oknach w kościele, „Przyjaciel Sztuki Kościelnej” 3, 1885, nr 4, s. 43.

[106] E. Niewiadomski, Malarstwo polskie XIX wieku, Warszawa 1926, s. 294.

[107] Frycz 1974, jak przyp. 11; D. Czapczyńska-Kleszczyńska, Witraże w Krakowie. Dzieła i twórcy, „Krakowska Teka Konserwatorska” 5, 2000, s. 33–36.

[108] Artystki polskie… 1991, jak przyp. 17, s. 232. Na aukcjach sztuki pojawiają się rysunki, sygnowane przez Łubieńską.

Skip to content