O. Piotr Cholewka – znany nieznany

Maria J. Żychowska

Politechnika Krakowska

Abstrakt:

O. Piotr Cholewka urodził się w 1922 roku w Marciszowie k. Zawiercia. Jego rodzina wyemigrowała ze Śląska w 1925 roku do Barlin w północnej Francji. W 1943 roku wstąpił do klasztoru benedyktynów w Wisques. W 1961 roku otrzymał indult papieski pozwalający na naukę i służbę poza klauzurą.

Witrażami zajął się w 1953 roku. Uprawiał tę sztukę w technice tradycyjnej, a także przy użyciu zbrojonego betonu jako spoin dla szkła (dalle de verre) oraz tworzyw sztucznych (polistyren). Większość jego realizacji przypada na lata 1955–1963. Poza kilkoma pierwszymi pracami o charakterze figuratywnym większość z nich utrzymana jest w konwencji abstrakcji. O. Piotr Cholewka jest autorem realizacji witrażowych w pięćdziesięciu świątyniach, głównie we Francji i Belgii.

W Polsce pojawia się od 1992 roku, by prezentować wystawy dorobku 40 lat swojej pracy twórczej zatytułowane Piękno zbawi świat. Ich celem jest ukazanie sztuki współczesnej, rozumianej jako przedstawienia całkowicie abstrakcyjne, których treść i znaczenia pozostają ukryte pod kompozycją barwnych plam. Jedyne jego witraże w Polsce powstały w kościele św. Jana Chrzciciela w Kupnie pod Kolbuszową w latach 1997–1998.

słowa kluczowe: witraż, sztuka, abstrakcja, technika, Piotr Cholewka

——————–


Polska sztuka witrażowa dotknięta została brakiem akceptacji, zrozumienia nurtów współczesnych przez szerokie kręgi odbiorców. Jak pisał J. S. Pasierb: „w kulturze polskiej trwa do dziś przy całej fascynacji »nowoczesnością«, najróżniej pojmowanej, umiłowanie form tradycyjnych, tak jak istnieje podskórna nieufność do myśli obcej”[1]. I nie jest to zjawisko odosobnione, raczej charakterystyczne dla naszego kontynentu. „W Europie, pomimo niepokoju umysłowego i odkrywczości cechującej mieszkańców tego kontynentu, kultura była przede wszystkim ciągłością tradycji.”[2] Niemniej jednak wszelkie wypowiedzi deklarujące, czy tylko sugerujące, preferowanie sztuki przedstawieniowej wraz z perfekcyjnym rysunkiem ponad abstrakcję, uważane są za świętokradztwo. Często można spotkać się z pytaniem o pejoratywnym wydźwięku: „To jest witraż przedstawieniowy, któż to teraz zamawia?” Nie jest to jednak regułą. Wśród twórców istnieją różne sądy o preferencjach estetycznych społeczeństwa. Dlatego przytoczyć trzeba opinię K. Kuczy-Kuczyńskiego i A. Miklaszewskiego, którzy stwierdzili, że: „Na ogół zarówno parafianie, jak i proboszczowie lubią nowoczesne formy, akceptują nawet awangardowe malarstwo we wnętrzu. Potwierdza to opinia o kościele w Nowych Tychach autorstwa Nowosielskiego. Kościół ten uznawany jest za wybitny, także przez architektów zagranicznych”[3]. Podobny sąd wyrazili Elżbieta i Andrzej Bednarscy: „jak większość twórców, pracujemy na ogół na czyjeś zlecenie. Mecenasi bywają różni, mniej lub bardziej usiłujący narzucić swój punkt widzenia treści, formy i terminu realizacji zamówienia. Uważamy jednak, że naszym obowiązkiem jest spełnić oczekiwania inwestora, co wcale aż tak nie ogranicza naszej niezależności twórczej, ba, nawet inspiruje do pokonania kolejnego wyzwania, no może czasem odbiera trochę radości tworzenia. Mamy zawsze wpływ na formę projektowanych i wykonywanych przez nas witraży, na treść nie zawsze, szczególnie jeśli zamawiającym jest duchowieństwo, które w większości przypadków preferuje rozwiązania figuralne, stroniąc od abstrakcji, argumentując, że dla wiernych, za których pieniądze witraże powstają, będą one niekomunikatywne. Trudno jednak zgodzić się z takim poglądem. Jesteśmy przekonani, że kompozycja abstrakcyjna może mieć większą siłę oddziaływania na widza, łatwiej się komponując we wnętrzu, stwarzając jego klimat, świetlistością mistycznie pojmowanej barwy podkreślając sacrum – niż nawet bardzo dobry  wizerunek świętego umieszczony w oknie witrażowym”[4].

Krytycy powtarzają uparcie, że społeczeństwo należy uczyć rozumienia, odbioru współczesnej sztuki wraz z jej abstrakcyjną, przetworzoną formą. Gdy żadna argumentacja nie jest trafna i konieczne staje się zadanie pytania: czy należy „na siłę” uszczęśliwiać odbiorców niezrozumiałymi dla nich obrazami, czy też można szukać rozwiązań wartościowych artystycznie w nurcie bardziej tradycyjnym, akceptowalnym dla przeciętnego człowieka. Odżegnywanie się od obiektywnej oceny dominujących społecznie preferencji sztuki zrozumiałej wydaje się błędną postawą. Praktyka pokazuje bowiem, że zdecydowana większość realizacji witrażowych utrzymana jest w charakterze tradycyjnym, a projektanci, po cichu, ale konsekwentnie i niekoniecznie z konformizmu oraz chęci sprzedaży kartonów, realizują kanony przedstawieniowej sztuki sakralnej.


Pełny tekst artykułu został opublikowany na łamach rocznika „Sacrum et Decorum” IV,2011. Zamówienia prosimy kierować do Wydawnictwa UR lub aktywować subskrypcję elektroniczną .


[1] J.S. Pasierb, Światło i sól, Paryż 1983, s. 50.

[2] Ibidem, s. 30.

[3] Z. Jazukiewicz, Sztuka kompromisu, „Przegląd Techniczny” 13, 1997, s. 13.

[4] E. Bednarska, A. Bednarski, „Odpowiedzi na pytania” zadane przez M. Tokarczyka dla MURATORA, mps., w posiadaniu autorki.

[5] Witraże w Kupnie. Katecheza piękna światła, teksty: P. Cholewka, K. Ivosse, Lieusaint 2004, s. 53.

[6] Ibidem, s. 6.

[7] Ibidem, s. 54–55.

[8] Ibidem, s. 7.

[9] Informacje za: www.diecezja.rzeszow.pl (dostęp: 15 IX 2011).

[10] Wacław Taranczewski doświadczenie w malarstwie sztalugowym i monumentalnym zdyskontował, malując wiele polichromii w kościołach parafialnych, m.in. w Tarnowie, Poznaniu, Nienadówce, Cmolasie i Górze Ropczyckiej. Podjął się także, ostatniego w swym życiu, zadania wykonania monumentalnych malowideł ściennych kościoła św. Mikołaja Biskupa w Bochni. W 1965 roku, w związku ze zbliżającymi się obchodami Tysiąclecia Chrztu Polski, opracował projekty witraży do archikatedry św. Jana w Warszawie. Wykonał wtedy projekty i kartony do wszystkich okien. Pracy tej poświęcił kilkanaście lat swego życia.

[11] Wykonała je firma „Inco-Veritas” z Wrocławia.

[12] Witraże w Kupnie. Katecheza… 2004, jak przyp. 5, s. 10.

[13] Ibidem, s. 11.

[14] Ibidem, s. 24.

[15] Pasierb 1983, jak przyp. 1, s. 60.

Pełny tekst artykułu został opublikowany na łamach rocznika "Sacrum et Decorum" IV, 2011. Zamówienia prosimy kierować do Wydawnictwa UR lub aktywować subskrypcję elektroniczną .