Apokalipsa według Grzegorza Bednarskiego. Eskalacja zła czy orędzie nadziei?[1]

Renata RogozińskaUniwersytet Artystyczny w Poznaniu

Abstrakt:

Przedmiotem rozważań prezentowanych w artykule są ilustracje Grzegorza Bednarskiego do Apokalipsy świętego Jana Apostoła, którą w nowym przekładzie z języka greckiego wydało w roku 2008 poznańskie Wydawnictwo św. Wojciecha. Obrazy zręcznie łączą tradycję ze współczesnością, i to zarówno gdy chodzi o styl przedstawień, jak ich wymowę teologiczną. Współczesna krytyka teologiczna zwykła uwalniać interpretację Apokalipsy od analiz zmierzających do dostrzegania w niej dosłownego, przerażającego opisu końca świata, akcentując jej aspekt nadprzyrodzony i religijny. Dzięki inwencji ikonograficznej i ekspresji środków malarskich, a także inspiracji dziełami dawnych mistrzów, w tym z kręgu sztuki niemieckiej, omawiane ilustracje nie stały się jednak opowieścią o Bogu „rozmiękczonym” i „uładzonym” przez koncepcje „nowej religijności”, która tonuje wymowę trudnych słów Biblii, by zniwelować w wiernych lęk przed karą i dać im nadzieję na życie wieczne. Łagodząc dramatyczny wyraz niektórych ilustracji, a przede wszystkim oszczędzając odbiorcom – na zlecenie tłumacza i kościelnego wydawcy – obrazów szczególnego okrucieństwa, z jakiego słyną rozdziały: ósmy, dziewiąty, szesnasty i osiemnasty, krakowski malarz stawia oglądającego w istocie przed obliczem zagniewanego Boga, który wypowiada wojnę nieprzyjaciołom i niewoli ich ogniem i mieczem. Twórczość Grzegorza Bednarskiego, silnie zakorzeniona w tradycji judeochrześcijańskiej, zdaje się wyrastać z przeświadczenia, że bojaźń Boża, notabene jeden z siedmiu darów Ducha Świętego, to trwały element postawy człowieka wobec Stwórcy i zarazem pozytywny i niezbędny składnik naszej duchowości.

słowa kluczowe: sztuka współczesna, Apokalipsa św. Jana, Grzegorz Bednarski

————————

Rozpocznę od osobistego wspomnienia. Kiedy wiosną 2006 roku zwróciło się do mnie Wydawnictwo św. Wojciecha z prośbą o radę, któremu z naszych artystów można by powierzyć wykonanie ilustracji do Apokalipsy św. Jana, odpowiedziałam bez chwili wahania: oczywiście Grzegorzowi Bednarskiemu. Jego kandydatura wydawała mi się wręcz idealna. Przemawiał za nią charakter jego całej dotychczasowej twórczości, w której już zresztą wcześniej pojawiały się inspiracje tą ezoteryczną księgą. Miałam jeszcze świeżo w pamięci wizjonerskie, potężne nie tylko formatem płótno Święty Jan na wyspie Patmos zjada książeczkę Wszechrzeczy podaną przez Anioła (2000–2003) z cyklu Personifikacje, eksponowane w „Galerii U Jezuitów” w Poznaniu w 2004 roku.

W powszechnym rozumieniu słowo „apokalipsa” posiada zdecydowanie negatywne konotacje. Synonimy przymiotnika „apokaliptyczny”, jakie podsuwa nam komputer, to: przerażający, okropny, straszliwy, przeraźliwy, potworny, upiorny, koszmarny, makabryczny. Dają się one z powodzeniem zastosować do opisu twórczości malarza z Krakowa, jej katastroficzno-nadrealnej aury, co zresztą czyniono wielokrotnie. Twórczość ta od początku miała charakter wanitatywno-apokaliptyczny, pełna była nietajonych emocji, targanych konwulsjami ciał, narzędzi tortury. Zarówno w debiutanckich seriach malarskich powstałych w niespokojnych latach stanu wojennego (Wielkie metafizyki, Ni mas ni menos), jak i w cyklach zainicjowanych pod sam koniec lat 90. (Popielec, Hedonista maluje Ukrzyżowanie, Personifikacje), prezentowana rzeczywistość ulega daleko posuniętej degradacji, unaoczniając najbardziej okrutne, rozpaczliwe wymiary ludzkiego losu. Jest to malarstwo kondycji ludzkiej, zważywszy, iż termin conditio sugeruje „stan chronicznego cierpienia, które trzeba nauczyć się znosić”[1]. Także martwe natury Bednarskiego, choć demonstrują wrażliwość na piękno świata w jego zjawiskowej postaci, są przesycone klimatem przemijania i cichej rozpaczy. „Całe życie człowieka to jedno wielkie męczeństwo” – mówił Jerzy Nowosielski w 1995 roku. „To jest wykonywanie wyroku śmierci na raty. […] Bo co to jest życie. Życie to jest wyczekiwanie w celi tortur. Te tortury są odraczane, stopniowane, potem jest ich coraz więcej, aż przychodzi moment egzekucji”[2]. Gdy jednak Nowosielski – poprzez określone zabiegi malarskie zainspirowane prawosławną ikoną – „przerabia zło na dobro”, windując na wyższy poziom tzw. „metahistorii”[3], to czujący podobnie Bednarski ukazuje je bez żadnych upiększeń. Sięga przy tym zarówno do tradycji ikonograficznej baroku, rozlubowanego w obrazach męczeństwa, jak i do malarskiego języka współczesności, niecofającego się przed najbardziej brutalną i surrealną dekompozycją rzeczywistości.

Księga Apokalipsy to wszak nie tylko jedyny w swoim rodzaju thriller metafizyczny, obfitujący w obrazy niezwykłego, wprost nieogarnionego okrucieństwa. To również, a nawet przede wszystkim, księga nadziei na niezwykłą, promienną przyszłość, na Nowe Jeruzalem, wieczyste szczęście w państwie Bożym. Jako świadectwo szczególnego mistycznego doświadczenia religijnego, ekstazy i wizji, ma ona równocześnie charakter epistolarny i pastoralny, była bowiem skierowana do konkretnych wspólnot chrześcijańskich poddanych prześladowaniom. Jan pisał do nich, aby ukazać zagrożenie i przerażające rozmiary toczącej się walki z wyznawcami Chrystusa, ale także by napełnić je odwagą, tchnąć w nie optymizm odsłaniając ostateczne zwycięstwo Baranka[4]. Podobnie malarskie cykle autora Personifikacji, skupionego na skandalu istnienia, przeżywanym i unaocznianym (jak na ekspresjonistę przystało) w sposób przejaskrawiony, niewolny od patosu i egzaltacji, nie są osadzone jedynie w getcie doczesności, pojmowanej płasko, materialistycznie. Przeciwnie, pozostają na swój własny sposób otwarte na perspektywę eschatologiczną, ujawniają nadprzyrodzony status istnienia człowieka, pojmowany, zgodnie ze światopoglądem twórcy, w duchu chrześcijaństwa. Są wręcz wyrazem rebelii artysty, manifestującego niezgodę zarówno na odarcie świata z wyższego, sakralnego sensu, jak i na jego nostalgiczną idealizację, tuszującą poczucie lęku, bezradności, absurdu. Stąd niesłychanie istotnym źródłem inspiracji była dlań zawsze literatura religijna: Biblia, apokryfy oraz żywoty świętych, w których jest miejsce nie tylko na nadzieję, miłość, piękno, ale także na świat pełen krwi i ran. Te literackie inspiracje traktuje Bednarski często z dezynwolturą, w sposób nad wyraz osobisty i pełen fantazji, lecz równocześnie z głębokim namysłem i poszanowaniem dla ich nieprzemijającej wartości.


[1] A. Bielik-Robson, Inna nowoczesność. Pytania o współczesną formułę duchowości, Kraków 2000, s. 8.

[2] K. Czerni, Rozmowa z Jerzym Nowosielskim, w: Album Krakowskiej Sztuki, audycja TVP Kraków emitowana w 1995 roku (realizacja A. Kornecki).

[3] Por.: R. Rogozińska, Ikona w sztuce XX wieku, Kraków 2009, s. 288 nn.

[4] D. Mollat SJ, Apokalipsa dzisiaj, tłum. J. Zychowicz, Kraków 1992, s. 22.

[5] Apokalipsa świętego Jana Apostoła, Poznań 2008.

[6] Wystawy odbyły się w Galerii Środowisk Twórczych w Bielsku-Białej (kwiecień 2009) oraz w Galerii „Lipowa 13” w Lublinie (czerwiec 2010).

[7] Za: M. Kitowska, Powolne czytanie malowideł, w: Grzegorz Bednarski, „Galeria U Jezuitów” [katalog wystawy], Poznań 2004, brak paginacji.

[8] F. Carey, The Apocalypse and shape of things to come, British Museum [katalog wystawy], London 1999, s. 270.

[9] P. Ostański, Objawienie Jezusa Chrystusa, Ząbki 2005, s. 246.

[10] Ibidem, s. 279.

[11] Ibidem, s. 29.

[12] „Grzegorz Bednarski jest po trosze maniakiem. Jest maniakiem, czy może nawet misjonarzem, malarstwa znaczącego – obrazów malowanych „po coś”, z istotnej przyczyny i dla istotnego celu, obrazów z założenia nieautonomicznych.” – stwierdza trafnie M. Kitowska w przytaczanym już katalogu wystawy Bednarskiego (Kitowska 2004, jak przyp. 8).

[13] Ostański 2005, jak przyp. 10, s. 33.

[14] J. K. Pytel, Zasady interpretacji Apokalipsy, w: Apokalipsa 2008, jak przyp. 6, s. 15.

[15] Odnotujmy przykładowo, że wybitny teolog szwajcarski Hans Urs von Balthasar widzi w wyniszczających plagach zsyłanych na grzeszników „katusze zawarte w samym grzechu”, zaś kary, które poprzedzają Sąd Ostateczny „sprowadzają się w dużej mierze do tej, jaką ludzie sami sobie zadają przez sprzeniewierzenie się Bogu, a nawet do samozniszczenia stworzeń”. W efekcie „zło samo wymierza sobie karę (zob. liczne psalmy), gdy tymczasem każda kara pochodząca od Boga jest wymierzana z miłości i ma na celu poprawę” – H. U. von Balthasar, Księga Baranka. Medytacje nad Apokalipsą św. Jana, tłum. W. Szymona OP, Kraków 2005, s. 71, 12, 72.

[16] E. Ehrlich, Apokalipsa. Księga pocieszenia, Poznań 1996, s. 7–8.

[17] Por.: W. Hryniewicz OMI, „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”, „Tygodnik Powszechny”, 2001, nr 12, s. 17.

[18] Por.: W. Hryniewicz OMI, Piękno i siła nadziei, „Znak”, 2002, nr 561, s. 13–34.

[19] Nadzieja na apokatastazę, silnie dochodząca do głosu w Kościele wschodnim, nie znalazła odbicia w oficjalnej teologii Kościoła rzymskiego. Benedykt XVI wyraźnie nawiązuje w swojej encyklice „W nadziei zbawieni” do nauki o istnieniu piekła i jego wieczności. To jego autorytet sprawił, że chrześcijański Zachód wykreślił perspektywę uniwersalizmu zbawienia ze swoich poszukiwań. Benedykt XVI podkreśla: „Łaska nie przekreśla sprawiedliwości. […] Nie jest gąbką, która wymazuje wszystko, tak że w końcu to, co się robiło na ziemi, miałoby w efekcie zawsze tę samą wartość” – Encyklika Spe Salvi, ogłoszona i opublikowana 30 XI 2007 (cytat za: www.vatican.va). W podobny sposób mówi o tym tradycyjna doktryna o piekle zawarta w katechizmie Kościoła katolickiego.

[20] Inna twarz Hioba. Ze Stefanem Chwinem rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski, „Tygodnik Powszechny”, 1999, nr 47, s. 8.

[21] M. Gryczyński, Zrozumieć przesłanie Apokalipsy, „Przewodnik Katolicki”, 2008, nr 28 (www.przk.pl).

[22] Wg terminologii Wallisa, por.: M. Wallis, Przeżycie i wartość. Pisma z estetyki i nauki o sztuce 1931–1949, Kraków 1968, s. 188.

[23] Ostański 2005, jak przyp. 10, s. 262.

[24] Ibidem, s. 234.

[25] Ibidem, s. 250.

[26] R. Otto, Świętość, tłum. B. Kupis, Wrocław 1993, s. 42.

[27] Ostański 2005, jak przyp. 10, s. 81.

[28] J. K. Pytel, Zbawcze przesłanie Apokalipsy dla Kościoła, w: Apokalipsa 2008, jak przyp. 6, s. 138. Podobną interpretację znaleźć można w rozważaniach Hansa Ursa von Balthasara: „Gniew Baranka jest równie wielki jak gniew Ojca; ażeby jednak pojednać świat z Bogiem, Jezus pije kielich gniewu Bożego aż do dna, znosi trwogę konania i opuszczenie Boga przez grzeszników, bierze na siebie całą winę swych braci, ludzi i w ten sposób kładzie kres gniewowi Bożemu” – von Balthasar 2005, jak przyp. 16, s. 71.

[29] G. Duby, Czasy katedr, tłum. K. Dolatowska, Warszawa 1986, s. 67.

[30] S. Kierkegaard, Pojęcie lęku, przekład i posłowie A. Djakowska, Warszawa, 1996, s. 50.

[31] Ibidem, s. 188.

[32] Mollat 1992, jak przyp. 5, s. 5.

[33] Słowa ks. Pytla przytoczone zostały w: Gryczyński 2008, jak przyp. 22.

[34] W. Kilar, Święte słowa, „Tygodnik Powszechny”, 1999, nr 3–4 (dodatek „Kontrapunkt”, s. II).

Pełny tekst artykułu został opublikowany na łamach rocznika "Sacrum et Decorum" III, 2010. Zamówienia prosimy kierować do Wydawnictwa UR lub aktywować subskrypcję elektroniczną .