Sztuka abstrakcyjna i sztuka sakralna [1]

Michał Haake

Poznań, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza

Abstrakt:

W artykule omówiona została praca Marka Chlandy Via Crucis, przedstawiająca jeden z ważniejszych tematów ikonografii chrześcijańskiej za pomocą języka sztuki abstrakcyjnej. Wobec tego dzieła autor studium stawia pytanie o semantyczną wydajność form abstrakcyjnych w obrazowaniu narracji i głębokiego przesłania o zbawieniu człowieka przez Boga. Istotnym czynnikiem implikującym pozytywną odpowiedź na tak postawione pytanie jest sposób nawiązania przez Chlandę do twórczości Kazimierza Malewicza, zafascynowanego komunizmem współtwórcy dwudziestowiecznej sztuki abstrakcyjnej. Dzięki pracy Chlandy spuścizna rosyjskiego artysty może być rozpoznana jako uzurpacja zmierzająca do wyparcia chrześcijańskiego pojęcia absolutu przez bezosobową instancję, niebędącą dla człowieka żadnym moralnym zobowiązaniem. Na taką interpretację pozwala zwłaszcza kwatera XV (Zmartwychwstanie), w której Malewiczowskie czarne koło próbuje zasłonić koronę cierniową. Via Crucis odnosi się tym samym nie tylko do ikonografii poszczególnych stacji, lecz także pozwala podjąć namysł nad miejscem doświadczenia religijnego w epoce nowoczesnej.

słowa kluczowe: Marek Chlanda, Kazimierz Malewicz, abstrakcja, sztuka religijna, Droga Krzyżowa, Via Crucis

———————

Punktem wyjścia do rozważań relacji między sztuką abstrakcyjną a sztuką sakralną czynię namysł nad relacją między sztuką abstrakcyjną a treścią religijną. Przyjmuję przy tym wąski zakres pojęcia „treść religijna”, rozumianego jako dyskurs religijny (dyskurs-wypowiedź logiczna). Nie zastanawiam się zatem, czy sztuka abstrakcyjna zdolna jest uzmysławiać nadzmysłowe bądź „nadrzeczywiste”. Nawet przekonani do takiej zdolności moglibyśmy mówić jedynie o wywoływaniu w widzu doświadczenia porównywalnego z doświadczeniem religijnym. Poza tym, jeśli – jak czynią to Leszek Kołakowski albo Michael Brötje – przypisać możność uzmysławiania nadzmysłowego każdemu dziełu sztuki [2], namysł musiałby zapewne szybko wykroczyć poza obszar sztuki abstrakcyjnej. Nie pytam także o zdolność sztuki abstrakcyjnej do dawania wglądu – tyleż przez unaocznienie, co intuicyjnego – w istotę absolutu, utożsamianego z sacrum, która to zdolność bywa przyczyną umiejscawiania dzieł abstrakcyjnych w przestrzeni sakralnej. Nie będzie zatem w niniejszym artykule mowy (by do malarstwa się ograniczyć) ani o obrazach Ada Reinharda i Marka Rothko [3], ani Stefana Gierowskiego [4] i Jerzego Nowosielskiego [5]. Nie uwzględniam także abstrakcyjnych realizacji witrażowych, które – umieszczone w przestrzeni kościelnej – winny być zapewne interpretowane jako współtworzące czy dopełniające symbolikę światła.

[1] Tekst niniejszy został w stosunku do swojej pierwotnej wersji uzupełniony o spostrzeżenia dra hab. Piotra Krasnego, za które dziękuję. Za uwagi wdzięczny jestem także prof. dr hab. Renacie Rogozińskiej, pozwoliły mi one bowiem na ponowne przemyślenie koncepcji tego artykułu.
[2] Zob.: L. Kołakowski, Horror metaphisicus, przeł. M. Panufnik, Warszawa 1990, s. 108–109; M. Brötje, Der Spiegel der Kunst. Zur Grundlegung einer existential-hermeneutischen Kunstwissenschaft, Stuttgart 1990, s. 52–54.
[3] Mark Rothko nie godził się na religijną interpretację jego obrazów, ale sam fakt takich prób uzasadnia wymienienie go w kontekście sztuki sakralnej. Częste jest interpretowanie dzieł tego artysty w kontekście nauk Talmudu i mistycyzmu żydowskiego. Jego prace można też oglądać w ufundowanej przez Johna i Dominique de Menil kaplicy w Houston (zw. Rothko Chapel).
[4] Por.: W. Suchocki, Czy sztuka sakralna jest dziś możliwa?, „W drodze”, 1989, nr 7, s. 43.
[5] W przypadku dzieł tego artysty, zakorzenionych w tradycji ikonowej, być może należałoby mówić nie tyle o uobecnianiu sacrum, co odniesieniu do sanctum. Byłoby to odniesienie szczególne, gdyż polegające na partycypowaniu w sanctum rozumianym metafizycznie. Rozróżnienie takie proponuje Władysław Stróżewski. Sanctum, to co święte, „stoi na samym szczycie całej hierarchii rozmaitych znaczeń dotyczących sacrum.” Sanctus „to jest ten, który (…) uświęca, ewentualnie, któremu jest poświecone coś, co może stać się sacrum w przymiotnikowym sensie tego słowa”. To poświęcone, np. obraz, „zawiera w sobie moment sacrum, jako odpowiadający owemu sacrum w sensie rzeczownikowym. Moment sacrum ujęty rzeczownikowo uświęca pewien przedmiot, który staje się sacrum przymiotnikowo, a więc staje się jakoś poświęcony czy uświęcony, ale wszystko to zależy od bezpośrednio albo pośrednio od jakiegoś uzależnienia czy odniesienia do sanctus”. Por.: W. Stróżowski, O możliwości sacrum, w: Sacrum i sztuka, opr. N. Cieślińska, Kraków 1989, s. 24–25, 36–37.

Pełny tekst artykułu został wydrukowany na łamach rocznika „Sacrum et Decorum” II, 2009. Zamówienia proszę kierować do Wydawnictwa UR.

Pełny tekst artykułu został opublikowany na łamach rocznika "Sacrum et Decorum" II, 2009. Zamówienia prosimy kierować do Wydawnictwa UR lub aktywować subskrypcję elektroniczną .